Cieszyn,

czwartek, 28 marca 2019

Wspomnienie dnia 28 marca 2019 r.

1. 
Dziwny to był dzień. Męczyłem jakiegoś urzędnika o Polexit i prosiłem go o odniesienie się do programu tej partii. Opisywałem mu plakaty tego ruchu politycznego jakie widziałem porozwieszane. Pamiętam że rozmawialiśmy o Grecji i o tym jak Eurostat przez bardzo długi czas ukrywał lub samemu nie odkrył że greckie dane statystyczne są tylko greckim statystykami. 

Z innym jakimś urzędnikiem dyrektorem rozmawiałem chcąc przedstawić garść komentarzy wobec-jak sądzę- wyraźnie majaczącego na horyzoncie Polexitu. W mojej opinii środki unijne w dużej mierze idą na różne patologie- na przykład na  monopole. Wskazałem mu taki monopol za oknem- akurat się trafił nam taki widok. Zaś unijna stolica to największe na świecie zagęszczenie lobbystów.

Opisałem mu jak dwa dni temu owa Unia Europejska uniemożliwiła mi prowadzenie biznesu jakim jest wyszukiwarka treści  (mam od teraz płacić autorom tekstów za fragmenty ich tekstów jakie pokazuję w wynikach szukania) oraz biznesy jakim są 183 agregatory treści. Teraz mam płacić za każdy fragment tekstu jaki się u mnie ukazał w wynikach wyszukiwania newsów w agregatorze treści. 

Urzędnik mi na to tłumaczy że powinienem sobie znaleźć europosła który zadba o mój interes i przedstawi mój problem ustawodawcom. Ja mu odpowiedziałem że owszem- wysłałem list do europosłów a poza tym dużo prościej jest przecież przenieść biznes poza Unię Europejską. 

2.
Odebrałem ze sklepu sojonez-sojowy majonez, którego zapomniałem wczoraj gdy szedłem na słuchowisko. O dziwo pamiętali że go wczoraj zostawiłem na stoliku. 

3.
Na hulce pogoniłem na park trampolin. Długo skakałem aż mnie nawet pachwina boli. Zostawiłem telefon komórkowy na półce w tym parku i mam wrażenie że ktoś go sobie używał bo różne ustawienia były silnie poprzełączane. Na telefonie kumpla który też leżał obok- inna osoba grała sobie w jakieś gry i potem dopiero mu to powiedziała że używała jego telefonu. 

Chyba ktoś sobie gdzieś pisał coś na moim telefonie bo zmieniły się ustawienia klawiatury na podpowiadanie pisowni. 

Zaś o 21.18 ktoś z mojego numeru telefonu komórkowego zadzwonił na mój własny telefon. Tańczyłem brejka więc nie odebrałem.... Kumple obok też byli zdziwieni jak to sam do siebie dzwonię i w ogóle jak to jest możliwe. Próbowałem sprawdzić gdzie się dodzwonię jak oddzonię czyli wybiorę mój własny numer. Niestety nie udało mi się to. 

W ogóle znowu przyszły listy z banku - ktoś w Indiach na mój adres e-mail założył sobie konto bankowe. Za każdym razem próbuję to zgłaszać ale nikt nie opowiada na te zgloszenia a ja dostaję nieswoje wyciagi bankowe, czyjeś prywatne hasła  do czyjegoś konta bankowego i tym podobne dane. Zglaszam- i nic się nie dzieje poza tym że dalej to samo... Raz zrobiłem też zdjęcie konfliktu adresów IP- wyskoczył mi na laptopie komunikat że jest konflikt między adresami IP bo mojego adresu IP już ktoś używa... Zrobiłem print screen tego cuda...

4.
Sędzia z sądu opowiadał jak upadł prestiż zawodu. Sędziowie dostają od stron spraw sądowych pisma jakich jeszcze nigdy nie dostawali. Sądzeni nie czekają na uzasadnienie wyroku i trzaskają drzwiami wychodząc. Tego jeszcze sędzia twierdzi że nie widział- aż dotychczas.

Dociekałem co się działo na wydziale prawa w Krakowie. Czemu tam miał miejsce ten prawniczy hardkor... I opowiedziano mi. Jeden naukowiec głosił tam jakieś kontrowersyjne nauki prawne i znalazł studentów którzy mu uwierzyli, ba, poszli w jego ślady. Czyli jednak to miało miejsce... Dobrze trafiłem ze swoim pytaniem o wydział prawa na UJ. Uczelniany hardkor który się rozlał... 

Adam Fularz 

wtorek, 26 marca 2019

Wspomnienie dnia 21 marca 2019 r.

1. 
Znalazłem sobie jakieś warsztaty z NVC czyli komunikacji bez przemocy. Poszedłem na nie i oto znalazłem się na spotkaniu coachów z całego regionu w ramach akademii coachingu. 

Trenując sztuki walki używam siły- także psychicznej. Według moich krytyków po prostu zwykle zmuszam.  Mam tendencję do zmuszania różnych osób- po prostu mówiąc, co i jak mają zrobić. Bez ogródek i owijania w bawełnę potrafię zmuszać inne osoby do wykonywania moich poleceń. Jest to mało wyuzdane, niezbyt wyszukane i chcąc działać z większym wdziękiem, poszedłem uczyć się kultury komunikacji.

Mam problem z komunikacją. Jak ktoś nie chce zrobić co chcę- to zwykle stosuję jakieś formy kar.  Czasem karą jest że kogoś po prostu zlewam, omijam, pomijam i unikam. Owe NVC było rodzajem antidotum na moją - chyba niewyszukaną- formułę komunikacji. 

W czasie tych warsztatów próbowałem zrozumieć te nowe metody komunikacji bez przemocy- czego stosować się dopiero uczę. Bardzo mi się spodobała forma argumentacji typowa dla NVC: obserwuję,  czuję - bo potrzebuję, proszę. Od razu niemal zacząłem ją testować. 

2.
Później pobiegłem a w zasadzie pocisnąłem na hulce- na koncert jazzowy w "Ochach i achach"- knajpce przy rynku. Grało dwóch muzków. Wypiłem dzbanek wody (15 zł) i wziąłem jakąś przekąskę (humus z jakimś plackiem, chyba kilkanaście zł) ale muza się zaraz skończyła. Zaszamawszy pocisnąłem hulką do kumpli grających w pubie w szachy. Kilka ich partii oglądałem ucząc się i wreszcie pocisnąłem spać...

Adam Fularz


--
-------
Merkuriusz Polski
Www.merkuriusz.co.uk

poniedziałek, 25 marca 2019

Wspomnienie dnia 25 marca 2019 r.

1. Ledwo rano wstałem. Pobiegłem do pracy niewyspany po intensywnym weekendzie. Po powrocie z pracy dzwoniłem do przewodniczącego rady naukowej ogrodu botanicznego. Zamówiłem bowiem nasiona drzewa wollemia nobilis. Okazały się trudne w hodowli. 4 malutkie nasiona kosztowały ok. 150 złotych i boję się coś popsuć. Ograniczyłem się więc dzisiaj tylko do wysiania paproci drzewiastych według rad jednej z kobiet o tym jak wysiewać paprocie ze sporów. Tych sporów było może z kilka miligramów. Sam jestem ciekaw czy coś urośnie....

2. Wybrałem się na wykład historyka który był nieobiektywnym polskim nacjonalistą. Uważam że kogoś kto chce uchodzić za historyka- powinna cechować minimalna choćby obiektywność. Zamiast tej obiektywności zgodnej z kodeksem etycznym tego zawodu usłyszałem politykę historyczną -czyli ocenzurowaną wersję pełną niedomówień, i etnocentryczny punkt widzenia. 

3. Wizyta w centrum handlowym. Poszedłem po gazetę którą regularnie kupuję. Sklepy wciąż się zmieniają, rzadko tam zaglądam i rotacja sklepów jest całkiem spora. 

4. W domu wyszukałem opis przedwojennego polskiego filmu "Dybuk". Zainteresował mnie. Obejrzałbym ten film dzisiaj by poznać dawną polską multikulti sprzed wojny. Multikulti które wkrótce potem- zniszczono do cna i nie ma go aż po czasy obecne. Dziwnym trafem tego dnia trafiłem też na opis 77 rocznicy czystki etnicznej w Kazimierzu Dolnym gdzie ów film przed wojną, na kilkadziesiąt miesięcy przed tą czystką- kręcono....

Adam Fularz


--
-------
Merkuriusz Polski
Www.merkuriusz.co.uk

niedziela, 24 marca 2019

Wspomnienie dnia 20 marca 2019 r.

Targi pracy. Próbowałem namówić chętnych na niezbyt atrakcyjne oferty pracy. Tłum absolwentów był na początku spory ale z czasem było więcej wystawców niż chętnyvh do pracy. Szukałem także osób do pracy u mnie w wydawnictwie. Zgłosiła się tylko jedna osoba. Mimo że w zasadzie zaczepiałem sporo osób- chyba z kilkadziesiąt- werbując je bardzo aktywnie. 

W okolicy szukano głównie programistów. 60 czy 70 procent ofert pracy to były oferty dla web developerów i programistów. 

Krótko odpocząłem i pobiegłem do sklepu oddać miso. Miso które kupiłem było chyba nie z soi i nie było wegańskie. Bez problemu przyjęto je spowrotem. Zdziwiłem się że to było tak proste. 

Po treningu po którym spłynąłem potem, pobiegłem truchtem na koncert. Lekko się spóźniłem a pani która kontrolowała bilety- była już tego dnia wcześniej na targach pracy. Dziwne jest widzieć kogoś po raz drugi tego samego dnia -znając go ledwie z widzenia. 

Grano muzykę klasyczną i byłem urzeczony. Muzycy z RFN pełniej czy dokładniej wygrywali nuty niż lokalna orkiestra symfoniczna którą muzycy określają mianem "wakacjowa".  W lokalnej orkiestrze dobre brzmienie wychodzi dopiero gdy dyrygent dociśnie wykonawców i wyegzekwuje od muzyków dokładne, a nie pobieżne, wykonanie danego utworu. 

Siedziałem na balkonie przedwojennej sali koncertowej słuchając w urzeczeniu perfekcyjnej gry muzyków. "Czyli można zagrać tak urzekająco"- myślałem. 

Adam Fularz


--
-------
Merkuriusz Polski
Www.merkuriusz.co.uk

piątek, 22 marca 2019

Wspomnienie dnia 19 marca 2019 r.

Zmęczony zwlokłem się z łóżka po chwilce snu i polazłem pracować. Po pracy znowu poszedłem do łóżka- ale wysyłałem zaległe majle zamiast spać. W końcu zmorzył mnie sen ale po chwili musiałem wstawać na trening poppingu. Jadąc autobusem dziwiłem się że młodzi są coraz bardziej otyli. W autobusie jechało kilku grubasków. 

Czekając na poppera zauważyłem że grubszy młodzian czekający obok mnie ma koszulkę Fortnighta. Więc pewnie łupie w tą ziejkę całe dnie i stąd ta nadwaga....

Po ciśnięciu poppów pocisnąłem na mega szybkie zakupy. Tym razem siatka szamy i to malutka kosztowała jakieś 60-70 zika. Potem transfer autobusem i kolejne zakupy- tym razem siatka limonek. Biegnę na trening le parkura. Obok mnie są ziomy których chyba znam ale nie mam pewności. Te ziomy są z miasta obok, trenują freerun. 

Chyba za mało się rozgrzałem. Po kilku minutach treningu (mieliśmy rozgrzać się sami) ziom od parkura pokazuje mi nowy trik i powtarzam go z błędami. W efekcie rzucam się z impetem na ziemię i walę barkiem o trampolinę. Obijam czy naciągam sobie jakieś mięśnie barku.

Robię sobie przerwę na kłótnię z kumplem który ma poglądy materializmu naukowego i wierzy naukowcom i lekarzom. Lekarz zapisał mu antybiotyki na wirusowe przeziębienie a on mu uwierzył. Ja się z nim droczyłem że bezrefleksyjnie uwierzył lekarzowi i wierzy w "badania". Podałem mu przykład "badań" skuteczności leków na raka które przy ponownym niezależnym badaniu okazały się być w 80 procentach sfałszowane....

Sam kiedyś miałem okazję się przekonać jak działa nauka i jak wyglądają metody naukowe. Po prostu pracowałem na uczelni i jeszcze w dodatku potrafiłem się sprzeciwić poglądom (rzekomo "naukowym") szefa instytutu. 

Badania? Nauka? Dzisiaj duża część nauki to falszerstwo. Zaś "nauką" zajmują się politycy i ich agenci - zwłaszcza tam gdzie można coś ugrać politycznie. Przykładem takiej fałszywej wiedzy jest autorytarnie zarządzany portal "Wikipedia" który w wielu drażliwszych tematach jest po prostu manipulacją a nie zbiorem wiedzy. W tym portalu dochodzi do tak haniebnych manipulacji że aż kręci się o tym filmy dokumentalne.

Adam Fularz 


--
-------
Merkuriusz Polski
Www.merkuriusz.co.uk

czwartek, 21 marca 2019

Wspomnienie dnia 18 marca 2019 r.

Wstałem rano, koło godziny 6-tej, poszedłwszy uprzednio spać około 3-ciej po powrocie nocnym pociągiem. Szybkie śniadanie i podróż na dworzec. Na dworcu ze strachem kupuję bilet- ostatnio gdy kupowałem za gotówkę to po przekroczeniu granicy zatrzymała mnie policja w RFN bo bilet był na złym blankiecie. Tym razem także dostałem bilet na blankiecie z nadrukowaną datą sprzed bodaj 13 lat a terminal nie działał więc musiałem zapłacić gotówką. 

W sklepiku z herbatami zamówiłem herbatę matcha zaparzoną na mleku sojowym. Znów za zaparzoną herbatę zapłaciłem inną cenę niż poprzednio. Na peronie na mój pociąg czekało ledwie kilka osób, może kilkanaście. 

Wsiadłem. Ekspres do Berlina posuwał się w stronę mostu na rzece a ja próbowałem uzupełnić braki snu. Fotele były zespawane i podłokietniki nie dawały się schować. W pewnym momencie za jedną ze wsi pociągiem ostro rzuciło. Wjechaliśmy w źle wyprofilowany zakręt. 

Próbowałem sprawdzić gdzie jadę i jaki jest adres eventu, wydarzenia. Pociąg wlókł się niemiłosiernie. Wyglądając za okno zauważyłem że zwolniliśmy bo jakiś tytan intelektu- pewno z PKP- zbirzył wiadukt kolejowy i zamiast mostu drogi nad torami był teraz przejazd drogowy w poziomie szyn przed którym niemalże stanęliśmy. To było w Gajcu na linii z Warszawy do Berlina. Kolejna wieś to Kunowice a potem już granica...

Za Frankfurtem policja kontrolowała wszystkim dokumenty, także mój dowód. Wysiadłem na dworcu głównym i mając nieco czasu poszedłem pospacerować pod Bramę Brandenburską i pod drapacze chmur na placu Poczdamski. Pod hotelem Ritz- Carlton stała kawalkada policyjnych motorów a policjanci chyba się szykowali by wyruszyć. Być może w hotelu zatrzymał się ktoś ważny? 
 
Idąc zwiedziałem różne monumenty w parku. Coś co początkowo wziąłem za toaletę czy bunkier- okazało się pomnikiem ludobójstwa z powodu orientacji seksualnej homoseksualizmu. Dwa inne dotyczyły zbrodni ludobójstwa z powodu rasy. Jakieś symboliczne bajorko było monumentem ku czci ludobójstwa Sinti i Cyganów. Jedynie Żydzi mieli przestrzenny monument ich ludobójstwa zajmujący całą powierzchnię działki budowlanej. Zawsze gdy myślę o losie Żydów w drugiej wojnie to mam wrażenie że ich unicestwienie zaplanowano na długo przed II wojną światową. 

Nie sądzę że plan ludobójstwa był przypadkowy. Jeden z antysemickich producentów samochodów osobowych który sfinansował dojście Hitlera do władzy- chciał rzekomo aby Hitler -jako jego marionetka - budował autostrady dla jego samochodów. Ale może też Hitler jako jego pacynka, marionetka- miał też zrealizować także, obok budowy dróg- również i antysemickie obsesje tego producenta samochodów osobowych? Politycy często są tylko marionetkami, robią dokładnie to co chcą osoby które ich wynajęły i sfinansowały ich marsz po władzę...

Idę na spotkanie w jakimś ministerstwie. Dziwne jest to spotkanie. Mam wrażenie że zebrali się ludzie o zupełnie innych wartościach niż moje. Zadałem ze 2 czy 3 pytania ale nie lubię spotkań w otoczeniu gdzie mam wrażenie że niezbyt pasuję. Próbowałem zadawać inteligentne pytania... W przerwie był lunch. Jem zwykle dość dużo jedzenia ale czasu na lunch pozostało mi może ledwie z 10 minut. Nie lubię gdy ludzie są zszokowani tym że ktoś dużo je. Potem były warsztaty ale przedstawione koncepcje były zbyt przyszłościowe i w mojej ocenie- nierealne. 

Po spotkaniu wybrałem się na wycieczkę jednocześnie próbując w automacie w tramwaju kupić bilet bezpośrednio do domu do Polski. Automat nie przyjął mojej karty a monet ani banknotów euro w ogóle nie zabrałem z domu- z powodu wczesnej pory wyjazdu wziąłem tylko portfel i bambetle na trening. Zaszedłem do kilku sklepów w drodze na dworzec kolei. Kupiłem na wyprzedażach skejtową bluzę i buty do biegania bez zbędnego przebierania w sklepach. Miałem mało czasu więc pospiesznie wybrałem. 

Wracając do domu zajadałem dwa pudełka alg z sezamem, których u nas nie sprzedają, a w Niemczech- i owszem. Oglądałem scenkę w pociągu- skejt z dzieckiem i dwoma walizkami rozmawiał z mężczyzną trzymającym hulajnogę. W Polsce ludzie nie zawieraliby takich nowych znajomości przy schodach w podmiejskim ekspresie- a tutaj i owszem. Zresztą w Polsce nie ma nawet podmiejskich ekspresów.

Na granicy przesiadłem się na zupełnie pusty pociąg do Polski. Jechało poza mną- ledwie kilka osób w całym pociągu. Napotkanej kobiecie opisywałem moje zderzenie z Polską. Po niemieckiej stronie granicy pociągi były pełne ludzi a po polskiej stronie granicy- pusto, wsiadają pojedyncze osoby. Oglądając mijany pociąg rosyjski, próbuję odczytać jego nazwę. Kursować miał on z Moskwy do Berlina. Oglądałem ludzi posilających się w wagonie restauracji. Także i ten pociąg był pustawy. Kierunek wschód jakby nie był pożądany.....

Adam Fularz 




--
-------
Merkuriusz Polski
Www.merkuriusz.co.uk

wtorek, 19 marca 2019

Wspomnienie dnia- 17 marca 2019 r.

1. 
Obudziłem się zbyt wcześnie. Pogięty i pomięty bo spałem na podłodze. Wczorajsza impra pod hasłem "Hau" spowodowała że poszedłem spać pewnie koło  godziny 3rano a tymczasem była siódma rano. Zwlokłem się z kalimaty koło 10 rano i powiedziałem ziomkowi który mnie nocował na hawierze że idę obczaić szamę. On imprezował dłużej niż ja. 

Na mieście w niedzielę o 10 rano wszystko było zamknięte. Poza czynnym i pełnym ludzi Makdonaldsem do czego nigdy nie wejdę zjeść. Nie znoszę szamy z chemikaliami czy cukrem. 

Chodziłem ulicami rzekomo bardzo turystycznego miasta. Turystyczne  miasto Polski numer dwa było poza dwoma placami i kilkoma ulicami- zwykłym parkingiem wypchanym samochodami otoczonym starą zabudową. Parkingi są brzydkie i także ten parking z listy UNESCO ranił me oczy turpizmem.  

Wspomnienia z dzieciństwa o pełnej magii starówce tego miasta zderzyły się z klimatem parkingu - bardzo wypchanego parkingu. Kto w ogóle wpisał ten parking na listę  światowego dziedzictwa kulturowego UNESCO? Ja bym to wykreślił. Na świecie jest wiele piękniejszych miast nie będących przede wszystkim parkingami. 

Szukałem szamy. Dwa razy przechodziłem koło Żabki ale nadal była nieczynna. Znalazłem jedno bistro w którym oferowano ciasto ale- nie miano nic dla wegan. Po kluczeniu uliczkami- przy murze miejskim znalazłem hotel w którym oferowano śniadanie w formie szwedzkiego stołu za 40 zł i nie mając wyboru - musiałem wziąć jedyną ofertę po 10 rano w turystycznym "mieście nr 2" Polski.

2.
Jedząc myślałem o tym że żyjemy w świecie mitów zmyślnie wtłaczanych nam przez polityków i media które koncesjonowali na rynkach telewizji czy radia. Turystyka w Polsce? To chyba ściema bo nie mogłem znaleźć szamy poza tym jednym miejscem. Tyle podróżuję po świecie i pierwszy raz- poza Radomiem-  zdarzyło mi się nie móc nic zjeść dla wegan rano. 

Jedząc przewracałem prasę. Na jednej ze stron podawano co 80 lat temu prasa pisała tego dnia. Na uniwersytecie w Polsce- chyba w Warszawie czy we Lwowie- tego dnia prowadzono polowanie na Żydów. Próbowano ich segregować, nie wpuszczać na wykłady, rzucano tego dnia petardy etc. Domagano się zakazu wstępu dla Żydów na uniwersyty w Polsce i ogłaszano te żądania tego dnia publicznie. 

3. 
Gdy odwiedzam muzea, oglądając wystawy jestem świadom manipulacji. Oglądając pergaminy w muzeum zwróciłem obsłudze uwagę  że na wystawie są faksymile, zwykłe kopie, ale w opisie rzekomego zabytku nie wspomniano o tym słowem- wg opisu z tabliczki były to oryginały. Kobieta z obsługi nic nie powiedziała na miją uwagę.

Muzeum pełne fejków. Ciekawe- co jeszcze było manipulacją, fałszem historii? Gdy oglądałem kolejną wystawę w innym muzeum- poświęconym w całości znanym podróżnikom, zawartość pierwszej z tablic o patronie muzeum- pospiesznie sprawdziłem przez telefon ze źródłami. Także ta historia w kolejnym muzeum była fejkiem. Podszedłem do dwóch Pań z obsługi panownie zwracając uwagę i oświadczając iż oficjalnie chciałbym zgłosić falszerstwo i celową manipulację. Także teraz kobiety chyba nic nie odpowiadały... 

Polskie muzea to w znacznej części fejkmuzea. Znajoma artystka-malarka dla jednego z muzeów malowała poczet władców których wygląd był przez nią wymyślony. Cała lokalna historia regionu w jej oficjalnej wersji potrafi w Polsce być zwykłym fejkim. Mistyfikacją. Celowym fałszem pozostawionym w spadku po ustroju totalitaryzmu i nadal polerowanym przez kolejne pokolenia manipulatorów- dziś nazywających swój fach "polityką historyczną" lub budowaniem narracji. 

4. 
Wystawa Mariny Abramović- odwiedzam ją po raz drugi. Tak bardzo mi się spodobała. Artystka pokazuje aby się nie bać. Aby mieć odwagę robić to czego się boimy. Aby właśnie robić dokładnie to co sprawia nam psychiczny dyskomfort. Aby przesuwać granice. Aby nie być wygodnym. Aby iść poza utarte schematy i mieć w dupie konwenanse. Aby robić to co uważamy za słuszne. Nasze życie jest krótkie. Nigdy nie wiemy co się stanie jutro. 

Marina uczy by żyć daną chwilą. Aby się delektować  teraźniejszością. 

5. 
Trening śpiewu. Wypluwam z siebie nutki a moi kumple mówią że mam operowe zacięcie. Nikt nigdy nie uczył mnie śpiewu. Jestem samoukiem. Lubię śpiewać. 

Capoeira. Gramy w capo i muszę się nieźle zbierać by nie oberwać strzała czy kopa. Mam kontuzję i miałem uważać i nie skakać na trampolinach czy na treningach ale nadal robię to wszystko codziennie. 

Biegnę na tramwaj. Ulica tonie w ciemności- coś się chyba zepsuło i już od dwóch dni jest tutaj ciemno. W ciemności majaczą światła odległego tramwaju. Odjeżdżam z tego miasta. Było fajnie.

6. 
3 godziny później, inne duże polskie miasto. Kino już zamykają ale jeszcze kupuję bilet na nocny seans.  Film o łączniku czy kurierze z czasów II wojny światowej. Narracja się fatalnie nie klei logicznie. Jedyne wyjaśnienie jest takie że film ocenzurowano, coś pozmieniano co spruło logikę i dodano inne zakończenie. 

Film o kurierze czy też emisariuszu jest rzekomo wzorowany na historycznej postaci Jana Nowaka- Jeziorańskiego ale także to twierdzenie jest fejkiem i kłamstwem. Wiele faktów historycznych zmanipulowano by wykorzystać je politycznie. 

Film zawiera kontrowersyjne opinie ale Nowak-Jeziorański nigdy nie wygłaszał takich opinii własnych na temat sensu wybuchu powstania w  Warszawie w 1944 roku i ten fragment filmu jest zwykłą manipulacją wg osób z którymi rozmawiałem o moich wątpliwościach. Nie podaje się różnych innych faktów niewygodnych dla tej osoby jakim jest postać tego kuriera czy taż emisariusza. Fakty te sugerują że ów agent sam mógł być podwójnym agentem a jego sukcesy nie były przypadkowe- jak sugeruje film. Wyroki sądowe w sprawach które przegrała ta osoba-  o jakich wspominają krytycy tej postaci- mogą sugerować że nie jest to postać jednowymiarowego polskiego patrioty -jak chce ów film. Tak więc miałem wrażenie obejrzeć kolejnego fejka tego dnia. Kolejną porcję mitologii narodowej- równie fałszywej jak fejkowe pergaminy w muzeum jakie widziałem rano....

Adam Fularz 


--
-------
Merkuriusz Polski
Www.merkuriusz.co.uk