Cieszyn,

środa, 12 czerwca 2019

Wspomnienie dnia 12 czerwca 2019r.

1. 

Stoję na przystanku czekając na autobus nocny. Mężczyzna przechodzi i coś mi mówi. Rozmawiałem z nim o Europie Zachodniej bo bardzo się skrzywił gdy wspomniałem słowa "Europa Zachodnia" w jakiejś krótkiej rozmowie o hulajnogach. Zapytałem go co wg niego mu tam przeszkadza. Mężczyzna zrobił wymowny gest i pokręcił głową i palcem przy niej mówiąc "wolne myśli". Przeszkadzało mu że w Europie Zachodniej jest "wolność myśli". Zapytał mnie też gdzie byłem bierzmowany.

C.d.n.

Adam Fularz 


--
-------
Merkuriusz Polski
Www.merkuriusz.co.uk

wtorek, 11 czerwca 2019

Wspomnienie dnia 9 czerwca 2019 r.

1. 
Dawno nie jeździłem konno ale nagle będąc na stadninie zdecydowałem się spróbować. W ciągu kwadransa jeździłem nawet kłusem. Ostatni raz konno jeździłem bodaj kilkanaście lat temu. 
Na stadninę musiał mnie podwieźć znajomy. Autobus już tu nie kursuje tak często jak kiedyś. 
2.
Siedzieliśmy z Brazylijczykami ale jakoś byłem zbyt zmęczony by gadać. Dopiero po czasie zorientowałem się że może jednak warto było. Nie wiem kiedy ich znów zobaczę. Trenuję z nimi capoeira. Bardzo mi się podobała jedna z tych osób która uczyła tańca i wydawała się być bardzo pozytywną osobą. Ale życie potoczyło się inaczej. Głównie chyba jadłem i rozmawiałem ale po polsku. Miałem wrażenie że gości z zagranicy zostawiliśmy sobie samym. 
3. 
Pojechali do siebie a ja poszedłem pomagać koledze na działce. Mimo dnia niedzielnego kosiliśmy trawę i pracowaliśmy. Dla mnie i dla kumpla praca na działce jest odpoczynkiem. Lubię pracować w ogrodzie. Tego dnia dużo zrobiliśmy. 

Adam Fularz 




--
-------
Merkuriusz Polski
Www.merkuriusz.co.uk

poniedziałek, 10 czerwca 2019

Protesty rzymskich katolików po mszy katolickiego biskupa homoseksualisty

Rzymscy katolicy protestują przeciwko mszy odprawionej na Paradzie Równości przez jawnie homoseksualnego katolickiego biskupa rozwiązanego już Wolnego Kościoła Reformowanego. Biskupa katolickiego wg jego relacji -zatrzymała policja obyczajowa za obrazę uczuć katolików rytu rzymskiego.

Episkopat Polski - organizacja watykańskiego Kościoła Rzymskokatolickiego w Polsce ogłosiła: "wydarzenia te mają znamiona bluźnierstwa. Katechizm kościoła katolickiego jasno o tym mówi"- napisał Dr Paweł Rytel Adrianik, katolik rzymski pracujący jako Rzecznik Prasowy Episkopatu - organizacji katolików rzymskich. Obecnie nie odbiera on telefonu. Milczy także telefon biura Episkopatu. 


Szymon Niemiec jako katolicki biskup ogłosił:
 " Uprzejmie informujemy, że decyzją Biskupa Kościoła – Jego Ekscelencji Szymona Niemca z dniem 6 marca 2019 roku rozpoczyna się proces wygaszania działalności Zjednoczonego Ekumenicznego Kościoła Katolickiego na terenie Rzeczypospolitej Polskiej. Od dnia 6 marca do 21 kwietnia 2019 roku wszystkie działalności Kościoła ulegają wygaszeniu i likwidacji.

Tym samym szesnastoletnia historia działalności naszej Wspólnoty dobiega końca.

Jego Ekscelencja pozostanie do dyspozycji wszystkich potrzebujących jako kapłan katolicki poza jurysdykcją jakiegokolwiek związku wyznaniowego.

Wszystkim, którzy przez ostatnie 16 lat wspierali nasze działania składamy serdeczne Bóg Zapłać i obiecujemy pamięć w modlitwie, o którą prosimy."
Cytat wg Tysol.pl

Opr. 
Adam Fularz wg Gazeta Lubuska z dnia.  10.6.2019



--
-------
Merkuriusz Polski
Www.merkuriusz.co.uk

poniedziałek, 3 czerwca 2019

Nowa fala kradzieży- dzieciom w szkołach kradną kółka od hulajnóg

Jak dowiedziałem się dzisiaj- szkole szatnie są pełne hulajnóg- są to długie rzędy hulajnóg. Pojawiły się nowe formy masowej kradzieży. Tym razem kradzieży ulegają kółka od hulajnóg. 

Nie wiem ile kosztuje komplet kółek do porządnej hulajnogi. Ja kupiłem hulajnogę po otrzymaniu wskazówek od nastoletnich speców hulajkowych i moja hulaja -jest to wyrób markowy. Komplet kółek do mojej hulajki kosztuje 300 złotych. Kupiłem wyrób dość przypadkowo- kierując się raczej długością kierownicy. Możliwe że komplet kółek wyczynowych może być jeszcze droższy.

Opr. Adam Fularz na podstawie rozmów z osobami pracujących z osobami młodszymi


--
-------
Merkuriusz Polski
Www.merkuriusz.co.uk

wtorek, 28 maja 2019

Wspomnienie dnia 26 maja 2019 r.

1.
Polska okazała się pustacią, demograficzną pustynią. Przez pierwsze 100 km przy autostradach za polską granicą nie uświadczyliśmy nawet śladu zabudowy poza jakimiś pojedynczymi kórnikami między Torzymiem a Jordanowem. Pierwsze 100 km po nowych drogach przez Polskę czyli przez woj. Lubuskie- to podróż przez teren niezamieszkały. Takie wrażenie się odnosi przy podróży samochodem.

Prawdopodobnie województwo lubuskie opuściła już co 5. lub co 4. osoba. Potwierdza to analiza sieci społecznościowych czy dane demograficzne pochodzące z deklaracji wywozu śmieci. 

Tego dnia jechałem też autostradami przez francuską Prowansję, Wybrzeże Lazurowe i przez niemiecką Brandenburgię. Wjazd do Polski to był jak wjazd w demograficzną pustynię. Pusto. Ani śladu zabudowy wzdłuż nowych autostrad i dróg ekspresowych. 

2. 
Oliwier tańczył w układzie choreograficznym jako gej. Jako dziecko-gej, jako nastoletni polski gej. Robił te wymachy nadgarstkami jakie robią geje i pokazywał przez pełną widzów salą- taniec z ruchami geja. Gdy w pewnym momomencie choreografii tego tańca grupa tańczących podzieliła się na mężczyzn i kobiety- on tańczył z kobietami i machał nadgarstkami z gejowską manierą robiąc to nader wprawnie.

Oliwier jest nastolatkiem, chyba chodzi jeszcze do liceum czy nawet podstawówki. Jego ojciec nam opowiadał jak po prostu pewnego dnia do swojego domu przyprowadził swojego chłopaka. Oliwier w tym tańcu był możliwe że po prostu sobą. Dzieckiem-gejem występującym na zawodach tanecznych przed publicznością jako jedyny nastoletni gej. Nie bał się tego zrobić w Polsce. 

3.
W samolocie rozmawiałem z Włochem który uciekł z Włoch przed- jak określił rządzących- "niemal faszystami". Opowiadał o zmianach politycznych we Włoszech, o rosnącej inflacji i o swojej decyzji by porzucić coraz droższy Rzym. Ceny wzrosły absurdalnie zmuszając go do pospiesznej ucieczki do kraju mniej drogiego. 

4. 
W Prowansji i na Wybrzeżu Lazurowym pada więcej deszczu niż w Polsce. W Polsce było mniej zielono niż w Prowansji. Nie kumkały już żaby w miejscach gdzie wcześniej mieszkały w Polsce- zaś w Prowansji było słychać mnóstwo dźwięków zwierząt. W Polsce ten świat fauny już zanikł, możliwe że po zeszłorocznej suszy. 

W malutkim domku kempingowym w jakim tam mieszkaliśmy, było za ciasno. Kilka metrów sześciennych pokoiku to za mało by dwie osoby mogły oddychać. Chyba się tam nie wyspałem....

5. 
Tytuł kota imprezy i sutą nagrodę zdobył dresiarz z dredami o ksywce "Oshit". Możliwe że był rastamanem bo gdy pytałem po rozdaniu nagród-czy ma coś do powiedzenia- to mówił o tym że ludzie powinni mieć miłość do sirbie nawzajem. "Oshit" miał niezwykły flow i był pełen luzu. Świetnie tańczył za co zgarnął też inne nagrody.

Opr. Adam Fularz


--
-------
Merkuriusz Polski
Www.merkuriusz.co.uk

piątek, 24 maja 2019

Wspomnienie dnia 24 maja 2019 r.

1. 
Wycieczka do Monako- Monte Carlo była fanaberią bo wstałem za 20-cia 10. rano po imprezie nocnej a potem szybko się umyłem i poszedłem na dworzec. 

Tego dnia wszystkie ludzkie tłumy chciały wyjechać rano z Nicei. Do każdego automatu biletowego była kolejka ludzi na 20 minut. W końcu kupiłem bilet i wbiegłem na peron uprzednio kasując bilet w kasowniku. Było to sensowne bo w pociągu od razu była kontrola biletów. 

Chciałem zwiedzić pałac Kulczyka koło Villefranche  sur Mer i zrobić przerwę na zwiedzanie Cap de Ferrat gdzie mieszka mnóstwo znanych osób ale czas naglił. 

Monako wygląda na miasto ludzi mających zbytek pieniędzy. Schody ruchome były częstym elementem ulic. Pod miastem zbudowano ogromny dworzec. Wszedłem oglądać wyścigi formuły 1. Wszędzie kontrolowano co mam w torbie i to kilka razy przed wejściem na trybuny. W dole przemykały bolidy wyścigowe. Wokół na luksusowych jachtach w porcie trwały imprezy fanów tych wyścigów.

Chciałem zwiedzić operę w Monte Carlo i ogród egzotyczny ale czas mnie naglił. 

2. 
Z okna pociągu wyglądałem w poszukiwaniu zamku p. Kulczyka. Opisywano mi jak miliarder parkował jachtem na redzie w porcie Villefranche i z jachtu do helipadu w zamku podrzucał go helikopter. Gdy lądował- obsługa zamku machała mu na powitanie stojąc na zamkowych schodach. Teraz zamek służy jako miejsce na wynajem. Nie wiemy co się dzieje z byłym właścicielem bo środowisko osób tamże pracujących odcięło się od moich znajomych. 

3. 
Winda była tego dnia bezpłatna co stanowiło wielką ulgę bo moi znajomi ze skąpstwa pewnieby szli schodami na wielką zamkową górę. Na szczycie rozpościerał się widok na Wybrzeże Lazurowe. Nazwa ta pochodziła od wapiennych kamieni sztucznie nawożonych na plaże które zmieniały kolor wody na lazurowy właśnie. 

4.
Bryza morska w Nicei ma zapach - i to bardzo wyraźny zapach. Jest to zapach haszu, haszyszu. Dzisiaj w parku długo szukałem czy to może pochodziło od palących przed szkołą. Ale nie. Zapach haszyszu był cechą tego miasta. Sądzę że starsze damy w tym mieście także jarają hasz, haszysz gdy nikt nie patrzy i zastanawiałem się nad tym haszowym zapachem miasta gdy czekaliśmy dzisiaj w parku. 

5. 
Kobieta w pociągu opowiadała mi że rządy Jean Medici czy Medci w Nicei nie były takie złe jak opisywała to prasa i pisarze opisujący nicejską mafię i jej herszta. Gdy ten mer odszedł po oskarżeniu o korupcję- miasto pod nową władzą stało się miastem starych ludzi. Nie było już imprez dla młodych. 

6. 
Wyciecka do Prowansji. Jest pierwsza w nocy a jeszcze ktoś nas odwiedził. Muszę czekać do późna by skorzystać z kibla bo moi znajomi  narzekają że po mnie śmierdzi zbyt mocno. Droga była bardzo kręta i wiele osób bolały żołądki od szybkiej jazdy po serpentynach. Samemu idę już spać. Dobranoc.

Adam Fularz 


--
-------
Merkuriusz Polski
Www.merkuriusz.co.uk

czwartek, 16 maja 2019

Wspomnienie dnia 16 maja 2019 r.

1. 
Byłem na parku trampolin i smutno mi się zrobiło gdy widziałem że jakiś nastolatek ze smutnymi oczami patrzył jak my sobie trenujemy le parkour. Gdy mu powiedziałem że może z nami trenować, powiedział że już jest zmęczony i że ma pragnienie ale nie wziął wody -ale gdy mu dałem moją butelkę- nie chciał. Później- gdy sobie poszedł- okazało się że był smutny bo zwykle chce aby trenerzy poświęcali mu czas i uwagę - po prostu by dawali mu atencję- ale tego dnia akurat byli zajęci innymi grupami osób. Wydawało się jakby nikt mu tej uwagi nie poświęcał w życiu - poza owymi trenerami na sali sportowej. Być może ma rodziców pracoholików którzy de facto go porzucili i jest zostawiony sam sobie. Miał bardziej profesjonalne wyposażenie na park trampolin niż ja mimo że sam wydaję ok. 250 zł na miesiąc za jakieś 30 godzin czasu tam spędzanego każdego miesiąca... Tego dnia na parku trampolin spędziłem 3 godziny czasu. Trenuję z osobami młodymi co pomaga mi się przemóc do tricków których się boję zrobić. Na przykład do wallflipa. 

2. 
Tego dnia wydałem jakieś 200 złotych na sadzonki warzyw i ziół. Poźniej je sadziłem. Na targu mocno się targowałem i kupowałem dopiero po wynegocjowaniu niższych cen. Pomidory udawało mi się kupić po 2 złote za sadzonkę, arbuzy po 4 złote. 

Tego dnia obrabiałem 3 różne ogrody od 12tej do 21 wieczorem i skończyłem po zmroku. Sadziłem i pieliłem. Nie znam się na tyle by odróżnić listki małego chwasta od listków małego warzywa czy zioła  podczas pielenia więc wolę kupić sadzonki. Wolę wydać więcej by nie mieć dylematu czy to co wyrywam jest chwastem czy warzywem. Dla mnie jest trudno odróżnić setki małych listków różnych gatunków. Samych mięt sadzę kilka gatunków. Nie obrabiam wszystkiego sam bo jeszcze inne osoby wynajęte do obsługi ogrodów obrabiały te ogrody przede mną. 

W grudniu i w lutym sadziłem rzeżuchę bo było dość ciepło. Teraz, po pół roku i kilku zbiorach- te roślinki wreszcie zdychają. 

3. 
Przyjechał Y.- mój ziom. Odwiedzałem go i pamiętałem że kiedyś się pytał czy nie mam butów w jego rozmiarze których nie potrzebuję. Chyba było to rok temu. Ale dopiero dzisiaj poszedłem do piwnicy je wyszukać. Były w zasadzie nie śmigane. Markowe trampki w kolorze moro. Zaniosłem mu je. 

I oto moje zdziwienie. Akurat w tej chwili co mu dałem te buty- przemoczył swoje i miał tylko mokre obuwie. Uratowałem go od spędzenia reszty dnia w mokrych butach. Dziwny zbieg okolicznościowy...

4. 
A. przesłała mi link do średniowiecznej kroniki z drzeworytem przedstawiającym zagadkowe zdarzenia na niebie w mieście Norymberga w czasach średniowiecznych. Owe dziwaczne "kosmiczne walki" i kumulację niezwykłych kształtów na nieboskłonie widzieli bobaj wszyscy mieszkańcy tego miasta. Opisywano różne rodzaje kształtów jakie wówczas zaobserwowano na niebie. Nie mam powodu by sądzić że to był tylko wymysł drzeworytnika i kronikarzy.

opr. Adam Fularz 


--
-------
Merkuriusz Polski
Www.merkuriusz.co.uk

wtorek, 7 maja 2019

Konserwatywny portal Facebook zablokował strony prowadzone przez Społeczną Inicjatywę Narkopolityki

komunikat jaki otrzymała redakcja:

Nawoływanie do przemocy, hejt, symbole nazistowskie – lista treści, których publikowanie w Internecie nie mieści się w granicach wolności słowa, jest długa. Blokując konta i grupy prowadzone na Facebooku i Instagramie przez Społeczną Inicjatywę Narkopolityki (SIN), Facebook dopisał do niej redukcję szkód i edukację narkotykową. „Mechanizmy moderacji są potrzebne, żeby zwalczać treści niezgodne z prawem, ale ich ofiarą często stają się treści legalne i społecznie pożyteczne – tak jak to miało miejsce w przypadku SIN" – komentuje Dorota Głowacka, prawniczka z Fundacji Panoptykon, która wspiera SIN w dochodzeniu swoich praw na drodze sądowej. „Platformy internetowe mają nad debatą publiczną ogromną władzę, z której korzystają bez adekwatnej odpowiedzialności. Wytaczając pozew przeciwko Facebookowi, chcemy to zmienić".

otrzymano od:

Zespół Fundacji Panoptykon

Orzechowska 4/4

02-068 Warszawa
--

__________________________________________________________________________

 

Merkuriusz  Polski

 

Agencja Prasowa. W Krakowie od 3 stycznia 1661 r.



Adam Fularz, manager Radiotelewizji

Prezes Zarządu, Wieczorna.pl SP. Z O. O.,ul. Dolina Zielona 24A,   65-154 Zielona Góra

Wydawnictwo Merkuriusz Polski
"Wieczorna.pl" sp. z o.o.
T +48604443623
F +442035142037
E adam.fularz@wieczorna.pl
Dolina Zielona 24a, PL 65-154 Zielona Góra
KRS 0000416514, NIP 9731008676, REGON 081032764

AGENCJA PRASOWA MERKURIUSZ POLSKI- Wieści i treści od 3 stycznia 1661 

Informuję rozmówcę o przysługującym mu prawie do autoryzacji wypowiedzi udzielonych naszej agencji. Aby skorzystać z prawa, rozmówca niezwłocznie po udzieleniu wypowiedzi dla AP Merkuriusz Polski musi oznajmić że skorzysta z tego prawa. Czas na autoryzację wynosi 6 godzin od otrzymania przez rozmówcę zapisu jego słów.

Standardy relacjonowania wyborów przez media zgodne z Art. 7 ust. 2 ustawy – Prawo Prasowe.

Kandydat w wyborach nie powinien być formalnie związany z żadnym medium, w szczególności być dziennikarzem, redaktorem naczelnym bądź wydawcą. Jeżeli tak by się zdarzyło, gdyż prawo wprost tego nie zabrania, na czas wyborów nie powinien być on zaangażowany w relacjonowanie wyborów.

Rada Etyki Mediów uznaje udział dziennikarzy w wyborach za złamanie zasad etyki 55 dziennikarskiej . Dziennikarze nie tylko nie powinni kandydować, ale w jakikolwiek inny sposób uczestniczyć w pracach komitetów wyborczych, np. nie powinni pomagać kandydatom w przygotowaniu wystąpień publicznych.

Dobrą praktyką jest wprowadzenie przez szefów redakcji w tym zakresie jasnych wytycznych. 

Media powinny z ostrożnością relacjonować wydarzenia z udziałem kandydatów pełniących funkcje publiczne w czasie kampanii wyborczej, a zwłaszcza ciszy wyborczej. Osoby te, mając łatwiejszy niż inni kandydaci dostęp do mediów, mogą nadużywać go do celów związanych z prowadzeniem kampanii wyborczej. Media muszą być więc szczególnie wyczulone. 

Prowadzenie negatywnej kampanii w mediach, choć nie jest prawnie zakazane, budzi wątpliwości etyczne. Media powinny przekazywać wypowiedzi prawdziwe, wypowiadane w dobrej wierze oraz w tonie umiarkowanym. (..)

W przypadku, gdy tworzy się medium specjalnie na potrzeby wyborów, dane medium powinno kierować się regułami prawdziwości i uczciwości przekazu. Należy także pamiętać, że powstające w okresie wyborczym tytuły prasowe zobowiązane są do przestrzegania wszelkich wymogów stawianych prasie przez prawo prasowe (jeœli publikacja spełnia 56 kryteria definicji „dziennika" lub „czasopisma" wymagana jest np. jego rejestracja w sądzie). Bardzo ważne jest, aby wydawnictwo takie na każdym egzemplarzu posiadało takie informacje jak nazwę i adres wydawcy, adres redakcji, imię i nazwisko redaktora naczelnego. Choć prawo prasowe nie ustanawia obowiązku zamieszczenia impressum na tzw. drukach nieperiodycznych (np. jednorazowo wydanej gazetce), zasada ta powinna być przestrzegana w przypadku wydawnictw dotyczących wyborów. wg http://hfhr.pl/wp-content/uploads/2014/10/HFPC_media_w_okresie_wyborczym.pdf

poniedziałek, 6 maja 2019

Sukces policji obyczajowej w Płocku (woj.mazowieckie)

Jak donosi serwis "Interia.pl"- polska policja obyczajowa schwytała 51-letnią kobietę którą podejrzewano o rozlepianie kopii ikony otoczonej przez katolików czcią lub - jak możnaby sądzić po obyczajach pielgrzymów- kultem idolatrii. Tą ikonę zmodyfikowano doklejając aureolę w kolorach tęczy na głowie matki i dziecka przedstawionych na katolickiej ikonie. Kobiecie miano postawić zarzut znieważenia przedmiotu czci religijnej.

Katolicki polityk kontrolujący działania obyczajówki zarzucił tej kobiecie że dokonała jak to określił:  "profanacji wizerunku #Matki Bożej Częstochowskiej w Płocku".

opr. A. Fularz na podst. Interia.pl i na podstawie konserwatywmej platformy mikrobloggowej "Twitter"


--
-------
Merkuriusz Polski
Www.merkuriusz.co.uk

sobota, 4 maja 2019

Wspomnienie dnia 30 kwietnia 2019 r.

Dzień wcześniej dotarliśmy bardzo późno. Ja czułem się chory i wstawszy o 6 rano wraz z kurami- pojechałem zrobić sobie badanie krwi czując że chyba mam jakąś infekcję bo wówczas byłem strasznie osłabiony. 

Oddawałem krew razem z jakimś kilkuletnim Tymoteuszem. Ten odstawiał niezwykłe sceny strachu przed ukuciem i nie chciał za nic w świecie dać się nakuć. 

Później kupiłem kilka kilogramów warzyw na targu ok. 7.30 rano i pojechałem autobusem do domu. Pamiętam tylko że około 11 poszedłem po oliwę bo śnkadanie nadal nie było gotowe. W sklepie spotkałem kumpla. 

Poszliśmy potem do parku Poetów. W nocy zbyt gorący śpiwór spowodował że bolało mne jądro - jakby od przegrzania go bo jądra mogą mieć najwyżej 34-35 stopni ciepła. Bolało to mnie tego dnia. W parku Poetów próbowałem masażu tej bolącej mnie części ciała. Gdy wstawaliśmy z koca, okazało się że nieopodal stało dwóch kolesi mogących nas obserwować.

Potem poszliśmy do kumpla na działkę. Y. i Z. się tam razem spotkały mimo że nie planowałem tego ale tak chciał los. Zostawiłem je razem i poszedłem na trening poppingu a potem brejkdens. Wyszalałem się na maksa. Koniec wieczoru był taki że wróciłem na działkę. Y. i Z. uzgodniły że mogą spróbować mnie razem odwiedzić. Pojechaliśmy do mnie nocnym autobusem. Zmęczony zwalałem się z nóg ale nie było mi dane tej nocy się wyspać...

Adam Fularz


--
-------
Merkuriusz Polski
Www.merkuriusz.co.uk

Wspomnienie dnia 29 kwietnia 2019 r.

Czekałem na dworcu w Międzyzdrojach aż dojechała Y. Idąc na dworzec pytałem się o drogę miejscowych ale osoby pracujące w pensjonatach nie mówiły po polsku a jak pytqłem po rosyjsku to nie otrzymałem odpowiedzi. 

Przyjechała i wysiadła z pociągu. Wymęczona bo w pociągu była tylko 2. klasa i jak twierdziła, jek towarzyszem w przedziale był jak to określiła, "oficer Stasi"- przynajmniej miał taki stereotypowy wygląd oficera Stasi. 

Chcemy dojechać z dworca do centrum miasta, szukam autobusu miejskiego. Jakiś mężczyzna mówi- to jest autobus miejski- ale za dojazd dwa przystanki autobusu miejskiego dalej chce aż 15 złotych. Idziemy pieszo. Aleja gwiazd w Międzyzdrojach to były tylko kostki bauma - nawet nie marmur- z odciskami dłoni. Było to wg opinii mojej towarzyszki - mało szlachetne.

Pobiegliśmy na przystanek złapać autobus PKS do pobliskiego Lubina. W autobusie było nas 3 pasażerów. Widok z grodziska w Lubienie i ze wzgórza Zielonka to mistrzostwo świata- widać deltę rzeki Świny z dziesiątkami małych wysepek. 

Przez urocze jeziorko Turkusowe wracaliśmy na pętlę autobusową. Między Wickiem a Zalesiem przechodziliśmy koło dość małej pustyni. Polska pustynnieje i owa mała pustynia to kolejny dowód zmiany klimatu. 

Przechodziliśmy przez teren byłych wyrzutni rakiet V3. O dziwo- Saddam Husajn czy też Husejn w Iraku planował użycie tej samej broni co Hitler i miał już spore sukcesy. Zwiedziliśmy małe mizeum poświęcone okolicy. Na przykład w Zalesiu była kiedyś bardzo ozdobna przystań morska z pięknym peronem z nader ozbodnymi kolumienkami. Tor wodny zamulił się. Przestano dbać o przystań i ta podupadła. Statki z Międzyzdrojów do np. Szczecina- zlikwidowano....

Stamtąd złapaliśmy ostatni tego dnia autobus do Świnoujścia a później pociąg do Szczecina. W Szczecinie za dwa pieczone ziemniaki z dodatkami dla wegan, dwa koktajle warzywne i ze 3 czy 4 lemoniady zapłaciłem ok. 100 złotych....

Jechaliśmy pociągiem na południe. W woj. lubuskim nasz pociąg już był całkiem niemal pusty....

Adam Fularz


--
-------
Merkuriusz Polski
Www.merkuriusz.co.uk

sobota, 27 kwietnia 2019

Wspomnienie dnia 27 kwietnia roku 2019. Lokalny szpital umiera.

1. 
Nad morzem powoli ożywało życie. Sklepikarze sprzątali i rychtowali na sezon swoje budy i kramy. Otwierano po zimowej przerwie cotazto nowe knajpy i bary. Na ulicach- brzydkich i pełnych nachalnych i krzykliwych reklam rodem z czwartego świata- było coraz więcej osób. Otwarto nawet toaletę przy plaży więc odpadła konieczność zapewniania nawozu wydmom. Sezon już rozpoczynał się nad polskim morzem. Turpistyczne, porażająco brzydkie polskie kurorty nadmorskie odżywały po śnie zimowym.... Ohydne budy zapełniały się chińską tandetą. Sprzedawano junk food- śmieciowe jedzenie.

Ale- pośród morza śmiecia otwatra była też jedna prawdziwa kawiarnia z ręcznie robionymi lodami. Lody sorbetowe z liczi, płatków róż i malin były sensacją smakową. W kawiarni grano jazz a obsługa była przemiła. Pan opowiadał mi jak sam produkuje lody. Miał nawet smak różany...

2. 
Twał festiwal harleyowców. Jakiś pan w swoim motorze wypalał resztki paliwa w baku. Z baku w powietrze wzbijał się słup ognia. Ogromne motory paliły po 6 do 6,5 litra paliwa na 100 km. 
Grały rockowe zespoły. Z braku laku zacząłem sobie do tego fikać brejkdensa. Tak sobie trenowałem po prostu. Na owej imprezie harleyowców nikogo nie znałem, byłem jednym z widzów biorących udział w konkursach. W jednym z nich- na głośność strzelania z rury wydechowej- głosowałem na rudą kobietę która także wygrała ten konkurs. Wybierano też najładniejszeho harleya.

3. 
Dwa razy wynajmowałem tego dnia dla siebie całą sekcję ogromnej sali gimnastycznej. Chciałem sobie pofikać a na dworze było nieco zimno. 60 złotych na to wydałem i było to dość sporo hajsu ale niestety nie było innych opcji w tym mieście. Na sali nikogo nie było- sam miałem dla siebie całą salę sportową. 

Na sali sportowej leżała lokalna gazeta w której opisano upadek lokalnego szpitala w Kamieniu po polskiej stronie granicy. Strach mieszkać po polskiej stronie granicy bo szpital w tym powiecie się zwinął i jest bardzo, bardzo źle. Rzekomo- wg tekstu w gazecie- nie ma w tymże szpitalu niemal nic- brakuje lekarzy i odpowiedniej dyrekcji, a kto się tam położy to rzekomo umiera...

Poprzedni raz gdy będąc tutaj- musiałem skorzystać ze szpitala- to pojechałem pociągiem do Wołogoszczy (Wolgast) w Niemczech. W niemieckim szpitalu zapłaciłem 100 euro za przyjęcie i zbadanie wielkiego guza na czaszce którego ktoś mi nabił w trakcie gry w capoeira rok temu na Podkarpaciu. W szpitalu po polskiej stronie granicy miałem wrażenie bycia źle obsłużonym. Nawet nie znaleziono guza a w dokumencie jaki dostałem- wpisano że nic mi nie nabito na głowie i chyba coś mi się pomyliło i chyba mam jakieś omamy. Jako że guz od wizyty w szpitalu w Polsce znacznie urósł i był po prostu wielki- pojechałem promem i pociągiem na niemiecką stronę granicy do szpitala.

Guza na głowie mam do dzisiaj. Wcale się nie rozszedł i nadal jest łatwy do wymacania palcem mimo że minął rok czasu. W szpitalu po stronie niemieckiej tego guza obmacywano, sprawdzono czy czaszka nie jest pęknięta etc. 

Zaś po stronie polskiej- guza rzekomo nie było. Dopiero gdy złożyłem w Polsce reklamację bo byłem też w Polsce na prywatnie opłaconej tomografii głowy- to guza jednak znaleziono. Radiolog dopiero odnalazł guza po uderzeniu- już w procedurze reklamacyjnej. Znalazł nabitego mi guza dopiero moich oczach przeglądając przy mnie zdjęcia tomograficzne mojej głowy...

4. Ktoś chciał mnie odwiedzić jadąc z Warszawy. Loty samolotów z Warszawy do Świnoujścia zlikwidowano. Lot bezpośredni do Świnoujścia byłby najlepszą opcją ale już nie było tych połączeń w rozkładzie. Cena lotu z Warszawy do Szczecina to prawie 500 złotych. 

Jedzie tutaj też jeden pociąg bezpośredni na dobę. Miejsc w wagonie sypialnym brak już na 25 godzin przed odjazdem. W wagonie z miejscami do leżenia - także brak. Jedzie się tą koleją aż około 11 godzin. 

Sezon się dopiero zaczyna a o podróży koleją można w zasadzie zapomnieć bo w tym monopolu brakuje miejsca. Jedyna opcja dojazdu z Warszawy na naszą wyspę to pociąg nocny Euronight do Berlina i stamtąd podróż kolejami niemieckimi do Świnoujścia przez całą wyspę Uznam...

Adam Fularz 




--
-------
Merkuriusz Polski
Www.merkuriusz.co.uk

Około 700 godz. pozostaje do wyborów do europarlamentu

Jak donoszą różne serwisy internetowe i redakcje prasowe- do wyborów do europarlamentu pozostaje około 700 godz czasu. Odbędą się one 26 maja. 

opr.Adam Fularz na podstawie postu organizacji Akcja Demokracja


--
-------
Merkuriusz Polski
Www.merkuriusz.co.uk

środa, 24 kwietnia 2019

Wspomnienie dnia 24 kwietnia 2019 r. Czekając na suszu i wielkie pożary w Polsce

Wspomnienie dnia 24 kwietnia 2019

Ktoś znajomy powiedział że Polskę czekają wielkie pożary lasów i że ubezpieczył dom od ognia. Ja zaś opowiadałem jak czytałem ostatnio jakiś tekst o śmierci cywilizacji w  Ameryce Południowej po tym jak wykarczowano lasy. Lustro wody opadło tak mocno w wyniku wycinki lasów że nastąpiła susza. Było to trwałe.

W tej chwili w pierwszym od góry nagłówku na stronie głównej BBC World News eksperci ostrzegają przed wybuchem ogromnej fali pożarów lasów w Europie. Według mojego rozmówcy z dnia dzisiejszego- mieszkańcy miast Polski będą chcieli wycinania lasów z obawy przed pożarami. Ma to być wg tej opinii- Polska roku 2019. Mają płonąć lasy i przed tym ostrzegają także eksperci z tekstu w BBC World News. 

W zeszłym sezonie letnim u nas nie padało po kilka miesięcy z rzędu. Na moim ogrodzie i przed biurem powysychały drzewa. Teraz stoją suche gałęzie. Trawa zanika lub zanika zupełnie. Zastąpił ją mech lub dywan jakichś roślinę które już- w tej chwili- wydały nasiona i jakby zakończyły krótką wegetację. Przed moim biurem posadzone 4 magnolie znikły wszystkie- bo uschły. Padły 3 jarzębiny. Uschły  i stoją suche- iglaki rosnące 4-5 metrów od stawu pełnego wody. Sąsiadowi uschły wszystkie iglaste krzewy. 

Sadzę w okolicy kaktusopodobne, mrozoodporne rośliny ozdobne które lubią suszę- ale i one już obecnie usychają. Dzisiaj je podlewałem dwa razy chodząc z konewkami wody. To rośliny z południa kontynentu ale nawet one nie rosną. Ich liście albo uschły albo są fioletowe. Jest kwiecień.

W okolicy namawiam samorządowców do sadzenia drzew z klimatu Australii. Sądzę że zmiana klimatu Polski w pełni to umożliwia. Przed lokalną galerią sztuki od lat rośnie jakaś egzotyczna roślina. W gruncie. Ośmiela mnie to by w zrujnowanym wichurami- pełnym wyłomów lesie koło domu - sadzić rosnące na 6 metrów drzewiaste paprocie czy rzadkie odmiany araukarii.

W lutym byłem nad rzeką Odrą w okolicy i połacie zielonych krzewów jeżyn porastały zbocza rzeki. Liście jeżyn były zielone. Nie opadły. Nie zżółkły. To było zimą. 

Latem mniejsze dzieci kąpały się w głównym nurcie środkowego biegu rzeki Odry. Jakiś mężczyzna stał na środku głównego nurtu zanurzony ledwie po pas. 

Lokalne strumienie są wyschnięte lub zarosły. Znikło jakieś 2/3 strumieni w ciągu ostatniego ćwierćwiecza w mojej okolicy. 

Wieczorem oglądaliśmy zachód słońca nad miastem z ozdobnego tarasu. Nie wolno było tam siadać. Zlekceważyliśmy ten zakaz. Czułem się zmęczony po masakrycznym treningu...

Adam Fularz 




--
-------
Merkuriusz Polski
Www.merkuriusz.co.uk

wtorek, 23 kwietnia 2019

Wspomnienie dnia 23 kwietnia 2019 roku

Szedłem przez park i widzę że dzieci namalowały coś kolorową kredą na chodniku. "Chodź przeczytamy"- zawołałem. Na chodniku w parku pisało "JEBAĆ", napisano emotikon "XD" i słowo "SAD". Namalowano też obok kratki do gry w klasy. 

Jeżdżę na hulajnodze i jest to pierwsza moja hulajka w życiu. Dzisiaj i wczoraj i przedwczoraj  różne osoby uczyły mnie robić whipa czyli zakręcić podestem od hulajki dookoła- oraz uczyły mnie zrobić tail whip czyli zakręcić podestem dookoła i ustać lądowanie nogami na podeście. 

Ostatnio do mnie ludzie na osiedlu mówią "zrób tailwhipa" albo "daj topy". Topów dookoła nie rozdaję ale walczę  z tailwhipem. Po latach, dopiero teraz mam ochotę to wszystko robić. Uciekam z sieci społecznościowych i wolę relacje fejs tu fejs od portali społecznościowych zaprojektowanych by uzależnić czytelnika od siebie. Dopiero po ucieczce z sieci Internet zacząłem jarać się życiem jak osoba uzależniona która nagle rzuciła swój nałóg.

Pomagałem dzisiaj kumplowi na działce. Taka działka to taka chmara roboty że po dwóch dniach pracy na tej działce dopiero podczas imprezy dziś wieczorem odwiedziłem drugą część malutkiego ogrodu.

Byłem na parkurze na godzinę potrenować. Poskakałem też na parku trampolin. Spotkała mnie dziwna sprawa bo chyba jestem zbyt gadatliwy i się komuś zanadto narzucałem z towarzystwem idąc z powrotem na przystanek autobusowy. Miałem nadzieję że komuś innemu nie przeszkadza pogadać w drodze do przystanku autobusu bo to 10 minut czasu drogi pieszej ale Polska- ten kraj się zmienia. Ludzie mają coraz więcej dystansu od innych osób i już nie można z kimś innym słabo poznanym- pogadać jak kilka lat temu.

Okazuje się że ludzie młodsi obecnie nie mają zbytnich chęci na rozmowę z kimś kogo krótko znają. Trochę to mnie zbiło z pantałyku. Moi wlasni znajomi i inni moi koledzy są gadatliwi i lubią pogadać. 

Ale chyba jesteśmy zbyt różni od osób od nas młodszych i już nie rozumiem dlaczego nudzę osoby młodsze w rozmowie z nimi. Prawdopodobnie dlatego że to ja się chcę od nich czegoś wypytać i dowiedzieć - a oni ode mnie nie potrzebują niczego. Poczułem się jak stara, niepotrzebna osoba... Lekko mnie to zraniło a raczej zasmuciło. No cóż. Życie.

Byłem też na treningu brejkdensa. Był jakiś nowy ziom który strasznie dużo umiał. Nazywał się Gizmo i był z Poznania. Dowiedziałem się że były jakieś warsztaty dla bboyów w moim mieście na których mnie nie było bo nikt mi nie powiedział. Znów się trochę tym zmartwiłem...Ciekawe czemu się nie dowiedziałem? 

Wcześniej niż zwykle się zmyłem. Pompując na hulajce pod górkę pocisnąłem na działkę na domówkę. Pogadaliśmy o życiu. Opowiadano mi że część mężczyzn wraca do okresu dojrzewania czy młodości jeśli jej nie mieli w życiu  lub mieli jej mało. Chyba tak jest w moim przypadku- i stąd moja hulajnoga... Ci mężczyzni muszą- wg tej opowieści- ten okres powtórzenia młodości- przerobić i nie powinno się im w tym przeszkadzać.


Adam Fularz 
24 kwietnia 2019 r.

piątek, 19 kwietnia 2019

Wspomnienie dnia 19 kwietnia 2019 roku. "W Polsce wiek XXI jeszcze nie nadszedł"

1. 
Garden party- impreza w ogrodzie. Rozmawiałem z jedną z najbardziej inteligentnych osób jakie znam. W pewnym momencie odniosłem wrażenie że nie jest on - tak jak ja- postmodernistą. Miałem wrażenie że mój rozmówca w swojej duchowej czy intelektualnej ewolucji zatrzymał się w poprzedniej epoce. 

Tłumaczułem mu więc jak krowa na rowie ideologię współczesnej epoki- tak jak ją sam sobie wykoncypowałem z książek. Tak tą ideologię kiedyś opisałem tłumacząc na język polski jej skrócony opis:

"Karl Popper, filozof nauki, przedstawił w książce "Logika odkrycia naukowego" kluczową we współczesnej filozofii nauki metodę falsyfikacji. (..)

Według Poppera, nauka nie spoczywa na twardych fundamentach. Ogólna struktura teorii naukowych wznosi się, jak gdyby była ponad bagnem. Jest jak budynek zbudowany na palach. Te pale są wbijane od góry w bagno, ale nie docierają do żadnej naturalnej ani zadanej bazy. Jeśli przestajemy wbijać te pale głębiej, to nie jest to spowodowane tym że dotarliśmy do dna. Po prostu przestajemy jeśli jesteśmy zadowoleni tym że pale są wystarczająco stabilne by utrzymać daną strukturę, przynajmniej w danym okresie. "


Tak jak pamiętałem, tłumaczyłem te pale wbite w bagno niewiedzy osobie siedzącej obok mnie. Wyjaśniałem że te teorie stanowiące główne pale wbite w bagno niewiedzy- już one same mogą być intelektualnie spróchniałe. A co doliero cała reszta zbudowana na tych palach...

Tłumaczyłem że między mającymi milionowe budżety naukowcami głównego nurtu a krytykującymi ich żuczkami z Jutjuba jest ogromna dysproporcja sił i środków a mimo to żuczki z Jutjuba co rusz podważają kolejny niepodważalny dogmat i podważają kolejną teorię którą mainstrimowcy mają za "prawdę objawioną". Argumenty żuczków-krytyków w mojej ocenie często wprost te głównonurtowe teorie rozsadzają.

Przez kilka godzin posiadówy w ogrodzie tłumaczyłem towarzyszącym mi osobom mój sceptycyzm wobec "naukowego mainstreamu". Podawałem różnorakie przykłady dlaczego nie powinno brać się za pewnik różnych głównonurtowych teorii. 

Tłumaczyłem że w mojej opinii- opinii bardzo postmodernistycznej- nie ma jednej obiektywnej prawdy. Że nie możemy nawet obiektywnie ocenić- co jest prawdą a co nie jest, wobec tego- wiele poglądów i teorii powinno cenić się na równi z innymi poglądami czy teoriami. Przywoływałem Marka Aureliusza który miał twierdzić że to co widzimy- to jest to nasz punkt widzenia- a to co słyszymy- to jest to czyjaś opinia.

Mój rozmówca samemu wierzył w jakieś wielkie teorie nauki głównego nurtu. Pracowałem samemu w sektorze nauki. Po pracy w instytucie skądinąd świetnej uczelni- stałem się bardzo sceptyczny wobec nauki. Wydaje mi się że nauka jest skrajnie mocno upolityczniona, a wg moich obserwacji rozmaite samce alfa świata nauki są w stanie uczynić swoje własne życzeniowe wyszywanki- rodzajem nowego kanonu wiedzy. 

Powiązani i wpływowi politycznie naukowcy są w stanie manipulować i sterować mainstreamowymi poglądami. Takich historii znanych mi jest mnóstwo. Bardzo dużo degeneracji nauki dostrzegam w Polsce i mojemu rozmówcy opisywałem różne przykłady manowców polskiej nauki.

Opisałem historię astronoma z naszej okolicy - Johannesa Keplera, którego oskarżano że zabił innego astronoma- Tychona Brache- bo się z nim nie zgadzał naukowo. Tychon Brache nie wierzył w teorię kopernikańską- a Kepler był jej maniakiem. Dowodziłem tą historią z pobliskiego Żagania-  że kształtowanie dogmatów naukowych nie zawsze było pokojowym procesem. Opisywałem różne inne degeneracje świata nauki jako dowód na moje duchowe oparcie w filozofii stoickiej i tłumaczyłem moją niewielką wiarę pokładaną w wyższość głównej z teorii nad wieloma innymi niemainstreamowymi teoriami. 

Miałem wrażenie że mój kolega i rozmówca - wierzący w wyższość jednej z tych teorii głównego nurtu nad wieloma innymi teoriami- jest przykładem ideologicznego zastoju w jakim tkwi nasz kraj zwany Polską. Tutaj - w Polsce- mentalnie jeszcze panuje poprzednia era. Trwa poprzednia epoka -epoka nawet jeszcze sprzed ery postmodernizmu. W Polsce nadal trwa jakaś epoka trwale ustalonych prawd, przednowoczesna epoka braku sceptycyzmu wobec nauki. 

Tymczasem świat poszedł dalej. Poza Polską i podobnymi krajami cywilizacyjnej peryferii- trwa festiwal podważania dogmatów, wywalania na śmietnik autorytetów, wywracania do góry nogami wiedzy epok poprzednich. W Polsce trwa zaś epoka jeszcze wcześniejsza. XXI wiek jeszcze w Polsce się nie zaczął. I mówię to po rozmowie z osobą młodszą ode mnie i wg mnie dość światłą...

Rozmawialiśmy tak wśród pijackich jęków i którymś już gromkim "sto lat" w wykonaniu wstawionych kumpli, z których część akurat podniecała się jakimś psychonautą Terrence McKenna- którego nie znam. 

Na naszą imprezę nie dotarły żadne panie. W zasadzie dobrze - bo jeden z kumpli chciał zrobić kupę i długo jęczał jak go "kret ciśnie" bo na ogrodzie jej zostawić nie mógł. W końcu po półgodzinie narzekań udał się za szopę i wrócił z jakimś zawiniątkiem w plastikowym woreczku. Kobiety mogłyby tego typu klimatów z męskich imprez- nie znieść...

Adam Fularz
19 kwietnia 2019



--
-------
Merkuriusz Polski
Www.merkuriusz.co.uk

środa, 17 kwietnia 2019

Pytania o bezpieczeństwo przeciwpożarowe polskich zabytków

Depesza prasowa
17 kwietnia 2019 r.

Po pożarze katedry w Paryżu warto zapytać, czy w Polsce podobny pożar byłby szybko ugaszony? Przecież przy wielu podobnych obiektach w Polsce brak jest nawet hydrantów ppoż. Nieprawidłowo parkujące samochody uniemożliwią natomiast akcję gaszenia pożaru.

Zaś Kościół w. Katarzyny w Gdańsku- w czasie ostatniego pożaru 22 maja 2006 r. po prostu spłonął dach głównej nawy- w ciągu ledwie kilkunastu minut. Wnętrze ocalało bo płonący dach spoczął na betonowej konstrukcji. akcję utrudniały samochody parkujące na dojeździe przeciwpożarowym i musiano je napierw odholować.

Czy także w Polsce wyniesionoby na czas liczne dzieła sztuki by ocalić je przed pożogą? Czy często jeszcze średniowieczne stropy żaroodporne- są nadal w dobrym stanie i czy wytrzymają ciężar spadających płonących bel i żagwi pokrycia dachu? W Paryżu, mimo że spłonął cały dach, zniszczeniu uległo jedynie ok. 10 procent stropu żaroodpornego i w tym miejscu jak na grafice poniżej- został on przerwany.


Kolor czerwony- szacunkowe miejsca zwalenia pokrycia żaroodpornego,  cc wikimedia

W katedrze w Paryżu żaroodporne sklepienia wytrzymały ciężar opadającego płonącego dachu i do przerwania stropu żaroodpornego doszło jedynie w miejscu późniejszych jego przeróbek- np. w środku, gdzie w XIX wieku niejaki Eugène Emmanuel Viollet-le-Duc dokonał modyfikacji pierwotnego projektu katedry dobudowując neogotycką iglicę. Co z licznymi przeróbkami architektonicznymi średniowiecznych jeszcze stropów żaroodpornych starych polskich  kościołów- czy nadal spełnią one swoją rolkę w przypadku pożarów?

Czy polskie katedry, kolegiaty, bazyliki mają przygotowane systemy alarmowe na wypadek pożaru? Ile razy w ostatnim roku trenowano gaszenie ich pożaru? W przypadku katedr Notre- Dame takie akcje treningowe przeprowadzono w ciągu ostatniego roku co najmniej dwukrotnie. Dwa razy strażacy trenowali pożar w samej katedrze w ciągu ostatniego roku.

Czy badano statykę konstrukcji i jakość pokrywy żaroodpornej stropów polskich katedr, kolegiat, bazylik? Czy podobnie jak w przypadku pożaru w Paryżu, także w Polsce w przeciągu kilkunastu minut sto osób ruszyłoby do akcji kontrolowanej ewakuacji dzieł sztuki z zagrożonego budynku? Czy takie procedury w ogóle istnieją i opracowano je w przypadku polskich katedr, bazylik, kolegiat? Co z wyniesieniem dzieł sztuki które są zbyt wielkie? W przypadku pożaru w Windsorze spaliły się obrazy zbyt wielkie by je wynieść. 
 
W 1992 roku palił się zamek w Windsorze, nieco wcześniej płonął pałac w Uppark. Dla pożaru samego zamku w Windsorze użyto wielu milionów litrów wody z wodociągu, opróżniono też staw i pływalnię, a także pompowano wodę z rzeki Tamizy. Czy polskie sieci wodociągowe są w stanie sprostać wymogom pożarów? W przypadku katedry w Paryżu szkody wynoszą wg szacunków ubezpieczycieli ok. 30 miliardów złotych [1], czyli ok. 1/10 polskiego rocznego budżetu całego kraju.

Pożar pałacu w Windsorze był spowodowany reflektorem przyciśniętym do kurtyny. W przypadku pożaru w Gdańsku- winą obarczono zły kabel od szlifierki. 

W przypadku pożaru wieży katedry w Gorzowie- nadal nie wiadomo dlaczego na miejscu brak było drabin mogących gasić pożar 40-metrowej średniowiecznej budowli i dlaczego te dwie drabiny musiano dopiero przywieźć - jedną z Polic pod Szczecinem, a drugą z Poznania- już po wybuchu pożaru. Pożar 40-metrowego budynku średniowiecznego gaszono rzekomo aż 24 godziny. 
 

Pytania prasowe redakcji po poprzednim pożarze katedry w okolicy:

Szanowni Państwo, 
W mieście Gorzów Wielkopolski doszło do pożaru średniowiecznej budowli. Wieżę która uległa pożarowi zbudowano na przełomie wieków XIII i XIV, czyli ok. 700-800 lat temu. Ma 40 metrów wysokości. 

Jakim cudem w XXI wieku pożar średniowiecznej budowli trwał całą dobę? Czy nie nastał postęp technologiczny umożliwiający ugaszenie pożaru w kilku chwilach? Sieci społecznościowe odbiegają filmy wideo pokazujące np. gaszenie pożaru za pomocą użycia niskich,  basowych dźwięków. 

Czy straż pożarna w woj. lubuskim posiada sprzęt umożliwiający ugaszenie pożaru na wysokości 40 metrów? Czy,  jeśli go brakowało,  to nie można było wezwać pomocy z pobliskiego miasta Berlin? 

Zechcę tylko napomknąć że ostatni remont wieży kościoła mariackiego w pobliskim mieście Frankfurt nad Odrą kosztował o ile się nie mylę kwotę ok.600- 700 mln PLN. 

Kto pokryje koszty spowodowane pożarem wieży gotyckiej w Gorzowie trwającym całą dobę? 
Pozdrawiam

Szanowny Panie Rzeczniku

 

Prosimy o udzielenie bezpośredniej odpowiedzi Panu Redaktorowi.

 

 

Z poważaniem

Wydział Prasowy

ul. Stefana Batorego 5, 02-591 Warszawa
(..)
mswia.gov.pl  |  rzecznik(na serw.)mswia.gov.pl




WR-I.077.1.10.2017

WYDAWNICTWO
Merkuriusz Polski
„ Wieczorna.pl „ sp. z o.o.
Zielona Góra
ul. Dolina Zielona 24a

Dot. pożaru Katedry w Gorzowie Wlkp.

Odpowiadając na zawarte w e-mailu pytania Pana Redaktora informuję :
1.W działaniach ratowniczo-gaśniczych bezpośrednio zaangażowanych było 69 pojazdów ratowniczo-
gaśniczych, w tym pojazdy specjalistyczne. Natychmiast po otrzymaniu informacji o pożarze wieży
Kościoła zadysponowano pojazdy umożliwiające prowadzenie działań gaśniczych na wysokości w
postaci : samochód podnośnik o zasięgu 42m, samochód drabina o zasięgu 37m oraz samochód
podnośnik o zasięgu 25m. Wszystkie wymienione pojazdy stanowią wyposażenie dwóch Jednostek
Ratowniczo-Gaśniczych w Gorzowie Wlkp.
W celu wsparcia działań gaśniczych zadysponowano dodatkowo specjalistyczny samochód
podnośnik o zasięgu 50m , samochód drabina o zasięgu 42m , z woj., zachodniopomorskiego oraz
specjalistyczny samochód podnośnik o zasięgu 53m z woj. wielkopolskiego.
2. Obecnie programy studiów w SGSP w Warszawie, nauczania w Szkołach Aspirantów oraz Szkołach
podoficerskich nie obejmują tematyki taktyki prowadzenia działań gaśniczych z wykorzystaniem
niskich ,basowych dźwięków.
Przytoczona przez Pana Redaktora technika gaszenia pożaru dźwiękiem jest w etapie ciągłych prób
badawczych w związku z tym jest metodą ,która nie weszła do powszechnego zastosowania w taktyce
działań gaśniczych straży pożarnych.

otrzymano od:

kpt. Dariusz Szymura

Oficer prasowy – KW PSP Gorzów Wlkp.


literatura:

[1] Hussain, Noor Zainab; Arnold, Paul (16 April 2019)."Insurers expect France to bear Notre-Dame rebuilding cost". Reuters. dostęp dn. 16 kwietnia 2019.

--

__________________________________________________________________________

 

Merkuriusz  Polski

 

Agencja Prasowa. W Krakowie od 3 stycznia 1661 r.



Adam Fularz, manager Radiotelewizji

Prezes Zarządu, Wieczorna.pl SP. Z O. O.,ul. Dolina Zielona 24A,   65-154 Zielona Góra

Wydawnictwo Merkuriusz Polski
"Wieczorna.pl" sp. z o.o.
T +48604443623
F +442035142037
E adam.fularz@wieczorna.pl
Dolina Zielona 24a, PL 65-154 Zielona Góra
KRS 0000416514, NIP 9731008676, REGON 081032764

AGENCJA PRASOWA MERKURIUSZ POLSKI- Wieści i treści od 3 stycznia 1661 

Informuję rozmówcę o przysługującym mu prawie do autoryzacji wypowiedzi udzielonych naszej agencji. Aby skorzystać z prawa, rozmówca niezwłocznie po udzieleniu wypowiedzi dla AP Merkuriusz Polski musi oznajmić że skorzysta z tego prawa. Czas na autoryzację wynosi 6 godzin od otrzymania przez rozmówcę zapisu jego słów.

Standardy relacjonowania wyborów przez media zgodne z Art. 7 ust. 2 ustawy – Prawo Prasowe.

Kandydat w wyborach nie powinien być formalnie związany z żadnym medium, w szczególności być dziennikarzem, redaktorem naczelnym bądź wydawcą. Jeżeli tak by się zdarzyło, gdyż prawo wprost tego nie zabrania, na czas wyborów nie powinien być on zaangażowany w relacjonowanie wyborów.

Rada Etyki Mediów uznaje udział dziennikarzy w wyborach za złamanie zasad etyki 55 dziennikarskiej . Dziennikarze nie tylko nie powinni kandydować, ale w jakikolwiek inny sposób uczestniczyć w pracach komitetów wyborczych, np. nie powinni pomagać kandydatom w przygotowaniu wystąpień publicznych.

Dobrą praktyką jest wprowadzenie przez szefów redakcji w tym zakresie jasnych wytycznych. 

Media powinny z ostrożnością relacjonować wydarzenia z udziałem kandydatów pełniących funkcje publiczne w czasie kampanii wyborczej, a zwłaszcza ciszy wyborczej. Osoby te, mając łatwiejszy niż inni kandydaci dostęp do mediów, mogą nadużywać go do celów związanych z prowadzeniem kampanii wyborczej. Media muszą być więc szczególnie wyczulone. 

Prowadzenie negatywnej kampanii w mediach, choć nie jest prawnie zakazane, budzi wątpliwości etyczne. Media powinny przekazywać wypowiedzi prawdziwe, wypowiadane w dobrej wierze oraz w tonie umiarkowanym. (..)

W przypadku, gdy tworzy się medium specjalnie na potrzeby wyborów, dane medium powinno kierować się regułami prawdziwości i uczciwości przekazu. Należy także pamiętać, że powstające w okresie wyborczym tytuły prasowe zobowiązane są do przestrzegania wszelkich wymogów stawianych prasie przez prawo prasowe (jeœli publikacja spełnia 56 kryteria definicji „dziennika" lub „czasopisma" wymagana jest np. jego rejestracja w sądzie). Bardzo ważne jest, aby wydawnictwo takie na każdym egzemplarzu posiadało takie informacje jak nazwę i adres wydawcy, adres redakcji, imię i nazwisko redaktora naczelnego. Choć prawo prasowe nie ustanawia obowiązku zamieszczenia impressum na tzw. drukach nieperiodycznych (np. jednorazowo wydanej gazetce), zasada ta powinna być przestrzegana w przypadku wydawnictw dotyczących wyborów. wg http://hfhr.pl/wp-content/uploads/2014/10/HFPC_media_w_okresie_wyborczym.pdf

poniedziałek, 8 kwietnia 2019

Wspomnienie dnia 8 kwietnia 2019 r.

1.
Przytulałem ją- w parku miało być romantycznie a tymczasem po prostu patrzyliśmy na walki w klatce. Nastolatki walczyły na obudowanym klatką boisku. Kopały się jak w kikboxingu ale później jeden z nich upadł na ziemię. I to już nie był kikboxing. 
Oglądaliśmy osiedlowe walki dzieciaków w drucianej klatce boiska. Okoliczne osiedla chyba robiły te ustawki i to była jakaś dziwna liga walk w klatkach. Ktoś chyba skręcił kończynę lub wyłamano mu nogę bo miał ją nienaturalnie skręconą. Gdy przechodziliśmy obok ich zgraji to kogoś dla zabawy klepano aż we mnie uderzył klepany typ, okładany przez innego zabawowo wyglądającymi ciosami. Ot- treningi sztuk walki ale ta walka to po prostu uliczne osiedlowe ustawki na walki w klatce....Dowiedziałem się mniej więcej kto się z kim bił...
2. 
Sklep. Coś zamówiłem i aby odebrać kobieta chce jakiś numer. Nie mam pojęcia- gdzie jest ten numer. Szukam. W tym momencie podbija jakiś kumpel i gadamy o Unii Europejskiej- on jest bardzo krytyczny. A ja uważam ową Unię za "unię lobbystów". Wtem podbija jakieś 11-letnie dziecko do nas- wskazuje na hulkę która leży na ziemi i się pyta czy whipa umiem zrobić czyli jakoś podestem od hulki dookoła okręcić. Próbuję szybko ustalić czym jest whip. Nie. Jednak nie umiem. Kumpel się żegna. Daję mu nr telefonu bo wyprawiam urodziny i będę go zapraszał. Mylę jego imię. Mała wtopa.
3. 
Arena sportowa. Trenerka opisuje swoją znajomą czy koleżankę która z różnych zasiłków socjalnych wyciska po 6 tysięcy PLN miesięcznie. Ma 2 dzieci z jej partnerem obecnym ale woli udawać że to nie jego dzieci aby zgarniać dużo większe zasiłki. Na dalsze 2 dzieci też zgarnia hajsy i nawet dostaje paczki z pomocą do tych 6 kafli na miesiąc. Nie przyznają się że żyją razem z partnerem bo straciłaby jakieś dodatkowe zasiłki. Mając 4 dzieci dostanie emeryturę bez podjęcia kiedykolwiek pracy zarobkowej....
4.
Strajk szkolny więc bawię bratanicę. Po 2 godzinach gry w badmintona jestem nieco zmęczony. Zwłaszcza że bratanica cały czas lotką od badmintona trafia we mnie i robi to z bliska. W szkołach mają wolne jak na razie ale dzieci mówią że nauczyciele będą to odpracowywać. A ja mam wrażenie że strajk pociągnie przez dłuższy czas....

Adam Fularz



--
-------
Merkuriusz Polski
Www.merkuriusz.co.uk

niedziela, 7 kwietnia 2019

List do redakcji: Żelazne Płuca Ministra Środowiska

Redakcja otrzymała:

Od: remigiusz krajniak <lubuskialarmsmogowy na serw. gmail.com>
Date: pt., 5 kwi 2019 o 22:21
Subject: Żelazne Płuca Ministra Środowiska
To: Adam Fularz 


Fikcyjna walka ze smogiem Ministra Środowiska - zdecydował, że o smogu nie musimy słyszeć

Wczoraj Minister Środowiska ogłosił nowe progi ostrzegania przed zanieczyszczeniem powietrza. Poziom alarmowania o zanieczyszczeniu pyłem zawieszonym  (obniżony z 300 na 250 ug/m3) pozostanie najwyższy w Unii Europejskiej i będzie trzykrotnie wyższy niż we Francji czy we Włoszech. Minister Środowiska uznał nowe poziomy alarmowania za swój sukces.

Próg alarmowania o zanieczyszczeniu powietrza to taki poziom zanieczyszczenia, przed którym obywatele muszą być ostrzeżeni, a władze muszą podjąć natychmiastowe działania by poprawić jakość powietrza.

Minister Środowiska zakpił sobie z Polaków, Ministerstwa Zdrowia i antysmogowej polityki rządu – ostrzeżeń o smogu praktycznie nie będzie. Nowe progi alarmowe ogłoszone przez ministra Kowalczyka to przejaw skrajnego lekceważenia oczekiwań społecznych, mówi Andrzej Guła, lider Polskiego Alarmu Smogowego - Zamiast wiarygodnych ostrzeżeń o zagrożeniu dostaniemy uspokajające słowa o braku alarmów smogowych w Polsce. Gdyby przyjąć takie progi alarmowania jakie właśnie zaproponował minister Kowalczyk to w Małopolsce w 2018 roku nie było ani jednego dnia w którym ogłoszono by alarm smogowy. Na Śląsku takich dni mieliśmy w całym roku tylko trzy! Proponuję by minister pojechał do Żywca, Pszczyny albo Rybnika i powiedział mieszkańcom, że nie mają się czego obawiać, skoro mają tam tak dobre powietrze, że ogłaszanie alarmu uznał za zbędne.

Skoro o problemie nie słyszymy to problem przestaje istnieć – zdaje się sądzić Minister Środowiska Henryk Kowalczyk. Inaczej myślą władze Krakowa czy radni Sejmiku województwa mazowieckiego, którzy w trosce o zdrowie obywateli wprowadzili lokalne, znacznie niższe progi ostrzegania obywateli. Stąd np. w Warszawie i Krakowie dużo częściej słychać ostrzeżenia niż np. w mocno zanieczyszczonych Brzeszczach.

Powołany w Ministerstwie Zdrowia zespół specjalistów pod kierownictwem prof. Wojciecha Hanke, krajowego konsultanta w dziedzinie zdrowia środowiskowego, wypracował rekomendacje progów informowania i alarmowania o smogu na poziomie 60 i 80 ug/m3. Ustalone w Ministerstwie Zdrowia poziomy są zbliżone do przyjmowanych w UE. Niestety Minister Środowiska, nie biorąc pod uwagę rekomendacji ogłosił własne dużo wyższe poziomy czyli 150 i 250 ug/m3


otrzymano elektronicznie
--

__________________________________________________________________________

 

Merkuriusz  Polski

 

Agencja Prasowa. W Krakowie od 3 stycznia 1661 r.



Adam Fularz, manager Radiotelewizji

Prezes Zarządu, Wieczorna.pl SP. Z O. O.,ul. Dolina Zielona 24A,   65-154 Zielona Góra

Wydawnictwo Merkuriusz Polski
"Wieczorna.pl" sp. z o.o.
T +48604443623
F +442035142037
E adam.fularz@wieczorna.pl
Dolina Zielona 24a, PL 65-154 Zielona Góra
KRS 0000416514, NIP 9731008676, REGON 081032764

AGENCJA PRASOWA MERKURIUSZ POLSKI- Wieści i treści od 3 stycznia 1661 

Informuję rozmówcę o przysługującym mu prawie do autoryzacji wypowiedzi udzielonych naszej agencji. Aby skorzystać z prawa, rozmówca niezwłocznie po udzieleniu wypowiedzi dla AP Merkuriusz Polski musi oznajmić że skorzysta z tego prawa. Czas na autoryzację wynosi 6 godzin od otrzymania przez rozmówcę zapisu jego słów.

Standardy relacjonowania wyborów przez media zgodne z Art. 7 ust. 2 ustawy – Prawo Prasowe.

Kandydat w wyborach nie powinien być formalnie związany z żadnym medium, w szczególności być dziennikarzem, redaktorem naczelnym bądź wydawcą. Jeżeli tak by się zdarzyło, gdyż prawo wprost tego nie zabrania, na czas wyborów nie powinien być on zaangażowany w relacjonowanie wyborów.

Rada Etyki Mediów uznaje udział dziennikarzy w wyborach za złamanie zasad etyki 55 dziennikarskiej . Dziennikarze nie tylko nie powinni kandydować, ale w jakikolwiek inny sposób uczestniczyć w pracach komitetów wyborczych, np. nie powinni pomagać kandydatom w przygotowaniu wystąpień publicznych.

Dobrą praktyką jest wprowadzenie przez szefów redakcji w tym zakresie jasnych wytycznych. 

Media powinny z ostrożnością relacjonować wydarzenia z udziałem kandydatów pełniących funkcje publiczne w czasie kampanii wyborczej, a zwłaszcza ciszy wyborczej. Osoby te, mając łatwiejszy niż inni kandydaci dostęp do mediów, mogą nadużywać go do celów związanych z prowadzeniem kampanii wyborczej. Media muszą być więc szczególnie wyczulone. 

Prowadzenie negatywnej kampanii w mediach, choć nie jest prawnie zakazane, budzi wątpliwości etyczne. Media powinny przekazywać wypowiedzi prawdziwe, wypowiadane w dobrej wierze oraz w tonie umiarkowanym. (..)

W przypadku, gdy tworzy się medium specjalnie na potrzeby wyborów, dane medium powinno kierować się regułami prawdziwości i uczciwości przekazu. Należy także pamiętać, że powstające w okresie wyborczym tytuły prasowe zobowiązane są do przestrzegania wszelkich wymogów stawianych prasie przez prawo prasowe (jeœli publikacja spełnia 56 kryteria definicji „dziennika" lub „czasopisma" wymagana jest np. jego rejestracja w sądzie). Bardzo ważne jest, aby wydawnictwo takie na każdym egzemplarzu posiadało takie informacje jak nazwę i adres wydawcy, adres redakcji, imię i nazwisko redaktora naczelnego. Choć prawo prasowe nie ustanawia obowiązku zamieszczenia impressum na tzw. drukach nieperiodycznych (np. jednorazowo wydanej gazetce), zasada ta powinna być przestrzegana w przypadku wydawnictw dotyczących wyborów. wg http://hfhr.pl/wp-content/uploads/2014/10/HFPC_media_w_okresie_wyborczym.pdf

wtorek, 2 kwietnia 2019

Głód w Wenezueli. Wenezuelczycy przełamali granicę z Kolumbią.

Wg relacji prasowych w NZZ.ch- ok. godziny temu - głodni mieszkańcy Wenezueli pokonali blokadę granicy z Kolumbią w poszukiwaniu wody i żywności. Sytuacja w Wenezueli pogarsza się. Trwają tam rządy N. Maduro -polityka znanego z rozdawnictwa.

Adam Fularz na podstawie nzz.ch

czwartek, 28 marca 2019

Wspomnienie dnia 28 marca 2019 r.

1. 
Dziwny to był dzień. Męczyłem jakiegoś urzędnika o Polexit i prosiłem go o odniesienie się do programu tej partii. Opisywałem mu plakaty tego ruchu politycznego jakie widziałem porozwieszane. Pamiętam że rozmawialiśmy o Grecji i o tym jak Eurostat przez bardzo długi czas ukrywał lub samemu nie odkrył że greckie dane statystyczne są tylko greckim statystykami. 

Z innym jakimś urzędnikiem dyrektorem rozmawiałem chcąc przedstawić garść komentarzy wobec-jak sądzę- wyraźnie majaczącego na horyzoncie Polexitu. W mojej opinii środki unijne w dużej mierze idą na różne patologie- na przykład na  monopole. Wskazałem mu taki monopol za oknem- akurat się trafił nam taki widok. Zaś unijna stolica to największe na świecie zagęszczenie lobbystów.

Opisałem mu jak dwa dni temu owa Unia Europejska uniemożliwiła mi prowadzenie biznesu jakim jest wyszukiwarka treści  (mam od teraz płacić autorom tekstów za fragmenty ich tekstów jakie pokazuję w wynikach szukania) oraz biznesy jakim są 183 agregatory treści. Teraz mam płacić za każdy fragment tekstu jaki się u mnie ukazał w wynikach wyszukiwania newsów w agregatorze treści. 

Urzędnik mi na to tłumaczy że powinienem sobie znaleźć europosła który zadba o mój interes i przedstawi mój problem ustawodawcom. Ja mu odpowiedziałem że owszem- wysłałem list do europosłów a poza tym dużo prościej jest przecież przenieść biznes poza Unię Europejską. 

2.
Odebrałem ze sklepu sojonez-sojowy majonez, którego zapomniałem wczoraj gdy szedłem na słuchowisko. O dziwo pamiętali że go wczoraj zostawiłem na stoliku. 

3.
Na hulce pogoniłem na park trampolin. Długo skakałem aż mnie nawet pachwina boli. Zostawiłem telefon komórkowy na półce w tym parku i mam wrażenie że ktoś go sobie używał bo różne ustawienia były silnie poprzełączane. Na telefonie kumpla który też leżał obok- inna osoba grała sobie w jakieś gry i potem dopiero mu to powiedziała że używała jego telefonu. 

Chyba ktoś sobie gdzieś pisał coś na moim telefonie bo zmieniły się ustawienia klawiatury na podpowiadanie pisowni. 

Zaś o 21.18 ktoś z mojego numeru telefonu komórkowego zadzwonił na mój własny telefon. Tańczyłem brejka więc nie odebrałem.... Kumple obok też byli zdziwieni jak to sam do siebie dzwonię i w ogóle jak to jest możliwe. Próbowałem sprawdzić gdzie się dodzwonię jak oddzonię czyli wybiorę mój własny numer. Niestety nie udało mi się to. 

W ogóle znowu przyszły listy z banku - ktoś w Indiach na mój adres e-mail założył sobie konto bankowe. Za każdym razem próbuję to zgłaszać ale nikt nie opowiada na te zgloszenia a ja dostaję nieswoje wyciagi bankowe, czyjeś prywatne hasła  do czyjegoś konta bankowego i tym podobne dane. Zglaszam- i nic się nie dzieje poza tym że dalej to samo... Raz zrobiłem też zdjęcie konfliktu adresów IP- wyskoczył mi na laptopie komunikat że jest konflikt między adresami IP bo mojego adresu IP już ktoś używa... Zrobiłem print screen tego cuda...

4.
Sędzia z sądu opowiadał jak upadł prestiż zawodu. Sędziowie dostają od stron spraw sądowych pisma jakich jeszcze nigdy nie dostawali. Sądzeni nie czekają na uzasadnienie wyroku i trzaskają drzwiami wychodząc. Tego jeszcze sędzia twierdzi że nie widział- aż dotychczas.

Dociekałem co się działo na wydziale prawa w Krakowie. Czemu tam miał miejsce ten prawniczy hardkor... I opowiedziano mi. Jeden naukowiec głosił tam jakieś kontrowersyjne nauki prawne i znalazł studentów którzy mu uwierzyli, ba, poszli w jego ślady. Czyli jednak to miało miejsce... Dobrze trafiłem ze swoim pytaniem o wydział prawa na UJ. Uczelniany hardkor który się rozlał... 

Adam Fularz 

wtorek, 26 marca 2019

Wspomnienie dnia 21 marca 2019 r.

1. 
Znalazłem sobie jakieś warsztaty z NVC czyli komunikacji bez przemocy. Poszedłem na nie i oto znalazłem się na spotkaniu coachów z całego regionu w ramach akademii coachingu. 

Trenując sztuki walki używam siły- także psychicznej. Według moich krytyków po prostu zwykle zmuszam.  Mam tendencję do zmuszania różnych osób- po prostu mówiąc, co i jak mają zrobić. Bez ogródek i owijania w bawełnę potrafię zmuszać inne osoby do wykonywania moich poleceń. Jest to mało wyuzdane, niezbyt wyszukane i chcąc działać z większym wdziękiem, poszedłem uczyć się kultury komunikacji.

Mam problem z komunikacją. Jak ktoś nie chce zrobić co chcę- to zwykle stosuję jakieś formy kar.  Czasem karą jest że kogoś po prostu zlewam, omijam, pomijam i unikam. Owe NVC było rodzajem antidotum na moją - chyba niewyszukaną- formułę komunikacji. 

W czasie tych warsztatów próbowałem zrozumieć te nowe metody komunikacji bez przemocy- czego stosować się dopiero uczę. Bardzo mi się spodobała forma argumentacji typowa dla NVC: obserwuję,  czuję - bo potrzebuję, proszę. Od razu niemal zacząłem ją testować. 

2.
Później pobiegłem a w zasadzie pocisnąłem na hulce- na koncert jazzowy w "Ochach i achach"- knajpce przy rynku. Grało dwóch muzków. Wypiłem dzbanek wody (15 zł) i wziąłem jakąś przekąskę (humus z jakimś plackiem, chyba kilkanaście zł) ale muza się zaraz skończyła. Zaszamawszy pocisnąłem hulką do kumpli grających w pubie w szachy. Kilka ich partii oglądałem ucząc się i wreszcie pocisnąłem spać...

Adam Fularz


--
-------
Merkuriusz Polski
Www.merkuriusz.co.uk

poniedziałek, 25 marca 2019

Wspomnienie dnia 25 marca 2019 r.

1. Ledwo rano wstałem. Pobiegłem do pracy niewyspany po intensywnym weekendzie. Po powrocie z pracy dzwoniłem do przewodniczącego rady naukowej ogrodu botanicznego. Zamówiłem bowiem nasiona drzewa wollemia nobilis. Okazały się trudne w hodowli. 4 malutkie nasiona kosztowały ok. 150 złotych i boję się coś popsuć. Ograniczyłem się więc dzisiaj tylko do wysiania paproci drzewiastych według rad jednej z kobiet o tym jak wysiewać paprocie ze sporów. Tych sporów było może z kilka miligramów. Sam jestem ciekaw czy coś urośnie....

2. Wybrałem się na wykład historyka który był nieobiektywnym polskim nacjonalistą. Uważam że kogoś kto chce uchodzić za historyka- powinna cechować minimalna choćby obiektywność. Zamiast tej obiektywności zgodnej z kodeksem etycznym tego zawodu usłyszałem politykę historyczną -czyli ocenzurowaną wersję pełną niedomówień, i etnocentryczny punkt widzenia. 

3. Wizyta w centrum handlowym. Poszedłem po gazetę którą regularnie kupuję. Sklepy wciąż się zmieniają, rzadko tam zaglądam i rotacja sklepów jest całkiem spora. 

4. W domu wyszukałem opis przedwojennego polskiego filmu "Dybuk". Zainteresował mnie. Obejrzałbym ten film dzisiaj by poznać dawną polską multikulti sprzed wojny. Multikulti które wkrótce potem- zniszczono do cna i nie ma go aż po czasy obecne. Dziwnym trafem tego dnia trafiłem też na opis 77 rocznicy czystki etnicznej w Kazimierzu Dolnym gdzie ów film przed wojną, na kilkadziesiąt miesięcy przed tą czystką- kręcono....

Adam Fularz


--
-------
Merkuriusz Polski
Www.merkuriusz.co.uk

niedziela, 24 marca 2019

Wspomnienie dnia 20 marca 2019 r.

Targi pracy. Próbowałem namówić chętnych na niezbyt atrakcyjne oferty pracy. Tłum absolwentów był na początku spory ale z czasem było więcej wystawców niż chętnyvh do pracy. Szukałem także osób do pracy u mnie w wydawnictwie. Zgłosiła się tylko jedna osoba. Mimo że w zasadzie zaczepiałem sporo osób- chyba z kilkadziesiąt- werbując je bardzo aktywnie. 

W okolicy szukano głównie programistów. 60 czy 70 procent ofert pracy to były oferty dla web developerów i programistów. 

Krótko odpocząłem i pobiegłem do sklepu oddać miso. Miso które kupiłem było chyba nie z soi i nie było wegańskie. Bez problemu przyjęto je spowrotem. Zdziwiłem się że to było tak proste. 

Po treningu po którym spłynąłem potem, pobiegłem truchtem na koncert. Lekko się spóźniłem a pani która kontrolowała bilety- była już tego dnia wcześniej na targach pracy. Dziwne jest widzieć kogoś po raz drugi tego samego dnia -znając go ledwie z widzenia. 

Grano muzykę klasyczną i byłem urzeczony. Muzycy z RFN pełniej czy dokładniej wygrywali nuty niż lokalna orkiestra symfoniczna którą muzycy określają mianem "wakacjowa".  W lokalnej orkiestrze dobre brzmienie wychodzi dopiero gdy dyrygent dociśnie wykonawców i wyegzekwuje od muzyków dokładne, a nie pobieżne, wykonanie danego utworu. 

Siedziałem na balkonie przedwojennej sali koncertowej słuchając w urzeczeniu perfekcyjnej gry muzyków. "Czyli można zagrać tak urzekająco"- myślałem. 

Adam Fularz


--
-------
Merkuriusz Polski
Www.merkuriusz.co.uk

piątek, 22 marca 2019

Wspomnienie dnia 19 marca 2019 r.

Zmęczony zwlokłem się z łóżka po chwilce snu i polazłem pracować. Po pracy znowu poszedłem do łóżka- ale wysyłałem zaległe majle zamiast spać. W końcu zmorzył mnie sen ale po chwili musiałem wstawać na trening poppingu. Jadąc autobusem dziwiłem się że młodzi są coraz bardziej otyli. W autobusie jechało kilku grubasków. 

Czekając na poppera zauważyłem że grubszy młodzian czekający obok mnie ma koszulkę Fortnighta. Więc pewnie łupie w tą ziejkę całe dnie i stąd ta nadwaga....

Po ciśnięciu poppów pocisnąłem na mega szybkie zakupy. Tym razem siatka szamy i to malutka kosztowała jakieś 60-70 zika. Potem transfer autobusem i kolejne zakupy- tym razem siatka limonek. Biegnę na trening le parkura. Obok mnie są ziomy których chyba znam ale nie mam pewności. Te ziomy są z miasta obok, trenują freerun. 

Chyba za mało się rozgrzałem. Po kilku minutach treningu (mieliśmy rozgrzać się sami) ziom od parkura pokazuje mi nowy trik i powtarzam go z błędami. W efekcie rzucam się z impetem na ziemię i walę barkiem o trampolinę. Obijam czy naciągam sobie jakieś mięśnie barku.

Robię sobie przerwę na kłótnię z kumplem który ma poglądy materializmu naukowego i wierzy naukowcom i lekarzom. Lekarz zapisał mu antybiotyki na wirusowe przeziębienie a on mu uwierzył. Ja się z nim droczyłem że bezrefleksyjnie uwierzył lekarzowi i wierzy w "badania". Podałem mu przykład "badań" skuteczności leków na raka które przy ponownym niezależnym badaniu okazały się być w 80 procentach sfałszowane....

Sam kiedyś miałem okazję się przekonać jak działa nauka i jak wyglądają metody naukowe. Po prostu pracowałem na uczelni i jeszcze w dodatku potrafiłem się sprzeciwić poglądom (rzekomo "naukowym") szefa instytutu. 

Badania? Nauka? Dzisiaj duża część nauki to falszerstwo. Zaś "nauką" zajmują się politycy i ich agenci - zwłaszcza tam gdzie można coś ugrać politycznie. Przykładem takiej fałszywej wiedzy jest autorytarnie zarządzany portal "Wikipedia" który w wielu drażliwszych tematach jest po prostu manipulacją a nie zbiorem wiedzy. W tym portalu dochodzi do tak haniebnych manipulacji że aż kręci się o tym filmy dokumentalne.

Adam Fularz 


--
-------
Merkuriusz Polski
Www.merkuriusz.co.uk

czwartek, 21 marca 2019

Wspomnienie dnia 18 marca 2019 r.

Wstałem rano, koło godziny 6-tej, poszedłwszy uprzednio spać około 3-ciej po powrocie nocnym pociągiem. Szybkie śniadanie i podróż na dworzec. Na dworcu ze strachem kupuję bilet- ostatnio gdy kupowałem za gotówkę to po przekroczeniu granicy zatrzymała mnie policja w RFN bo bilet był na złym blankiecie. Tym razem także dostałem bilet na blankiecie z nadrukowaną datą sprzed bodaj 13 lat a terminal nie działał więc musiałem zapłacić gotówką. 

W sklepiku z herbatami zamówiłem herbatę matcha zaparzoną na mleku sojowym. Znów za zaparzoną herbatę zapłaciłem inną cenę niż poprzednio. Na peronie na mój pociąg czekało ledwie kilka osób, może kilkanaście. 

Wsiadłem. Ekspres do Berlina posuwał się w stronę mostu na rzece a ja próbowałem uzupełnić braki snu. Fotele były zespawane i podłokietniki nie dawały się schować. W pewnym momencie za jedną ze wsi pociągiem ostro rzuciło. Wjechaliśmy w źle wyprofilowany zakręt. 

Próbowałem sprawdzić gdzie jadę i jaki jest adres eventu, wydarzenia. Pociąg wlókł się niemiłosiernie. Wyglądając za okno zauważyłem że zwolniliśmy bo jakiś tytan intelektu- pewno z PKP- zbirzył wiadukt kolejowy i zamiast mostu drogi nad torami był teraz przejazd drogowy w poziomie szyn przed którym niemalże stanęliśmy. To było w Gajcu na linii z Warszawy do Berlina. Kolejna wieś to Kunowice a potem już granica...

Za Frankfurtem policja kontrolowała wszystkim dokumenty, także mój dowód. Wysiadłem na dworcu głównym i mając nieco czasu poszedłem pospacerować pod Bramę Brandenburską i pod drapacze chmur na placu Poczdamski. Pod hotelem Ritz- Carlton stała kawalkada policyjnych motorów a policjanci chyba się szykowali by wyruszyć. Być może w hotelu zatrzymał się ktoś ważny? 
 
Idąc zwiedziałem różne monumenty w parku. Coś co początkowo wziąłem za toaletę czy bunkier- okazało się pomnikiem ludobójstwa z powodu orientacji seksualnej homoseksualizmu. Dwa inne dotyczyły zbrodni ludobójstwa z powodu rasy. Jakieś symboliczne bajorko było monumentem ku czci ludobójstwa Sinti i Cyganów. Jedynie Żydzi mieli przestrzenny monument ich ludobójstwa zajmujący całą powierzchnię działki budowlanej. Zawsze gdy myślę o losie Żydów w drugiej wojnie to mam wrażenie że ich unicestwienie zaplanowano na długo przed II wojną światową. 

Nie sądzę że plan ludobójstwa był przypadkowy. Jeden z antysemickich producentów samochodów osobowych który sfinansował dojście Hitlera do władzy- chciał rzekomo aby Hitler -jako jego marionetka - budował autostrady dla jego samochodów. Ale może też Hitler jako jego pacynka, marionetka- miał też zrealizować także, obok budowy dróg- również i antysemickie obsesje tego producenta samochodów osobowych? Politycy często są tylko marionetkami, robią dokładnie to co chcą osoby które ich wynajęły i sfinansowały ich marsz po władzę...

Idę na spotkanie w jakimś ministerstwie. Dziwne jest to spotkanie. Mam wrażenie że zebrali się ludzie o zupełnie innych wartościach niż moje. Zadałem ze 2 czy 3 pytania ale nie lubię spotkań w otoczeniu gdzie mam wrażenie że niezbyt pasuję. Próbowałem zadawać inteligentne pytania... W przerwie był lunch. Jem zwykle dość dużo jedzenia ale czasu na lunch pozostało mi może ledwie z 10 minut. Nie lubię gdy ludzie są zszokowani tym że ktoś dużo je. Potem były warsztaty ale przedstawione koncepcje były zbyt przyszłościowe i w mojej ocenie- nierealne. 

Po spotkaniu wybrałem się na wycieczkę jednocześnie próbując w automacie w tramwaju kupić bilet bezpośrednio do domu do Polski. Automat nie przyjął mojej karty a monet ani banknotów euro w ogóle nie zabrałem z domu- z powodu wczesnej pory wyjazdu wziąłem tylko portfel i bambetle na trening. Zaszedłem do kilku sklepów w drodze na dworzec kolei. Kupiłem na wyprzedażach skejtową bluzę i buty do biegania bez zbędnego przebierania w sklepach. Miałem mało czasu więc pospiesznie wybrałem. 

Wracając do domu zajadałem dwa pudełka alg z sezamem, których u nas nie sprzedają, a w Niemczech- i owszem. Oglądałem scenkę w pociągu- skejt z dzieckiem i dwoma walizkami rozmawiał z mężczyzną trzymającym hulajnogę. W Polsce ludzie nie zawieraliby takich nowych znajomości przy schodach w podmiejskim ekspresie- a tutaj i owszem. Zresztą w Polsce nie ma nawet podmiejskich ekspresów.

Na granicy przesiadłem się na zupełnie pusty pociąg do Polski. Jechało poza mną- ledwie kilka osób w całym pociągu. Napotkanej kobiecie opisywałem moje zderzenie z Polską. Po niemieckiej stronie granicy pociągi były pełne ludzi a po polskiej stronie granicy- pusto, wsiadają pojedyncze osoby. Oglądając mijany pociąg rosyjski, próbuję odczytać jego nazwę. Kursować miał on z Moskwy do Berlina. Oglądałem ludzi posilających się w wagonie restauracji. Także i ten pociąg był pustawy. Kierunek wschód jakby nie był pożądany.....

Adam Fularz 




--
-------
Merkuriusz Polski
Www.merkuriusz.co.uk

wtorek, 19 marca 2019

Wspomnienie dnia- 17 marca 2019 r.

1. 
Obudziłem się zbyt wcześnie. Pogięty i pomięty bo spałem na podłodze. Wczorajsza impra pod hasłem "Hau" spowodowała że poszedłem spać pewnie koło  godziny 3rano a tymczasem była siódma rano. Zwlokłem się z kalimaty koło 10 rano i powiedziałem ziomkowi który mnie nocował na hawierze że idę obczaić szamę. On imprezował dłużej niż ja. 

Na mieście w niedzielę o 10 rano wszystko było zamknięte. Poza czynnym i pełnym ludzi Makdonaldsem do czego nigdy nie wejdę zjeść. Nie znoszę szamy z chemikaliami czy cukrem. 

Chodziłem ulicami rzekomo bardzo turystycznego miasta. Turystyczne  miasto Polski numer dwa było poza dwoma placami i kilkoma ulicami- zwykłym parkingiem wypchanym samochodami otoczonym starą zabudową. Parkingi są brzydkie i także ten parking z listy UNESCO ranił me oczy turpizmem.  

Wspomnienia z dzieciństwa o pełnej magii starówce tego miasta zderzyły się z klimatem parkingu - bardzo wypchanego parkingu. Kto w ogóle wpisał ten parking na listę  światowego dziedzictwa kulturowego UNESCO? Ja bym to wykreślił. Na świecie jest wiele piękniejszych miast nie będących przede wszystkim parkingami. 

Szukałem szamy. Dwa razy przechodziłem koło Żabki ale nadal była nieczynna. Znalazłem jedno bistro w którym oferowano ciasto ale- nie miano nic dla wegan. Po kluczeniu uliczkami- przy murze miejskim znalazłem hotel w którym oferowano śniadanie w formie szwedzkiego stołu za 40 zł i nie mając wyboru - musiałem wziąć jedyną ofertę po 10 rano w turystycznym "mieście nr 2" Polski.

2.
Jedząc myślałem o tym że żyjemy w świecie mitów zmyślnie wtłaczanych nam przez polityków i media które koncesjonowali na rynkach telewizji czy radia. Turystyka w Polsce? To chyba ściema bo nie mogłem znaleźć szamy poza tym jednym miejscem. Tyle podróżuję po świecie i pierwszy raz- poza Radomiem-  zdarzyło mi się nie móc nic zjeść dla wegan rano. 

Jedząc przewracałem prasę. Na jednej ze stron podawano co 80 lat temu prasa pisała tego dnia. Na uniwersytecie w Polsce- chyba w Warszawie czy we Lwowie- tego dnia prowadzono polowanie na Żydów. Próbowano ich segregować, nie wpuszczać na wykłady, rzucano tego dnia petardy etc. Domagano się zakazu wstępu dla Żydów na uniwersyty w Polsce i ogłaszano te żądania tego dnia publicznie. 

3. 
Gdy odwiedzam muzea, oglądając wystawy jestem świadom manipulacji. Oglądając pergaminy w muzeum zwróciłem obsłudze uwagę  że na wystawie są faksymile, zwykłe kopie, ale w opisie rzekomego zabytku nie wspomniano o tym słowem- wg opisu z tabliczki były to oryginały. Kobieta z obsługi nic nie powiedziała na miją uwagę.

Muzeum pełne fejków. Ciekawe- co jeszcze było manipulacją, fałszem historii? Gdy oglądałem kolejną wystawę w innym muzeum- poświęconym w całości znanym podróżnikom, zawartość pierwszej z tablic o patronie muzeum- pospiesznie sprawdziłem przez telefon ze źródłami. Także ta historia w kolejnym muzeum była fejkiem. Podszedłem do dwóch Pań z obsługi panownie zwracając uwagę i oświadczając iż oficjalnie chciałbym zgłosić falszerstwo i celową manipulację. Także teraz kobiety chyba nic nie odpowiadały... 

Polskie muzea to w znacznej części fejkmuzea. Znajoma artystka-malarka dla jednego z muzeów malowała poczet władców których wygląd był przez nią wymyślony. Cała lokalna historia regionu w jej oficjalnej wersji potrafi w Polsce być zwykłym fejkim. Mistyfikacją. Celowym fałszem pozostawionym w spadku po ustroju totalitaryzmu i nadal polerowanym przez kolejne pokolenia manipulatorów- dziś nazywających swój fach "polityką historyczną" lub budowaniem narracji. 

4. 
Wystawa Mariny Abramović- odwiedzam ją po raz drugi. Tak bardzo mi się spodobała. Artystka pokazuje aby się nie bać. Aby mieć odwagę robić to czego się boimy. Aby właśnie robić dokładnie to co sprawia nam psychiczny dyskomfort. Aby przesuwać granice. Aby nie być wygodnym. Aby iść poza utarte schematy i mieć w dupie konwenanse. Aby robić to co uważamy za słuszne. Nasze życie jest krótkie. Nigdy nie wiemy co się stanie jutro. 

Marina uczy by żyć daną chwilą. Aby się delektować  teraźniejszością. 

5. 
Trening śpiewu. Wypluwam z siebie nutki a moi kumple mówią że mam operowe zacięcie. Nikt nigdy nie uczył mnie śpiewu. Jestem samoukiem. Lubię śpiewać. 

Capoeira. Gramy w capo i muszę się nieźle zbierać by nie oberwać strzała czy kopa. Mam kontuzję i miałem uważać i nie skakać na trampolinach czy na treningach ale nadal robię to wszystko codziennie. 

Biegnę na tramwaj. Ulica tonie w ciemności- coś się chyba zepsuło i już od dwóch dni jest tutaj ciemno. W ciemności majaczą światła odległego tramwaju. Odjeżdżam z tego miasta. Było fajnie.

6. 
3 godziny później, inne duże polskie miasto. Kino już zamykają ale jeszcze kupuję bilet na nocny seans.  Film o łączniku czy kurierze z czasów II wojny światowej. Narracja się fatalnie nie klei logicznie. Jedyne wyjaśnienie jest takie że film ocenzurowano, coś pozmieniano co spruło logikę i dodano inne zakończenie. 

Film o kurierze czy też emisariuszu jest rzekomo wzorowany na historycznej postaci Jana Nowaka- Jeziorańskiego ale także to twierdzenie jest fejkiem i kłamstwem. Wiele faktów historycznych zmanipulowano by wykorzystać je politycznie. 

Film zawiera kontrowersyjne opinie ale Nowak-Jeziorański nigdy nie wygłaszał takich opinii własnych na temat sensu wybuchu powstania w  Warszawie w 1944 roku i ten fragment filmu jest zwykłą manipulacją wg osób z którymi rozmawiałem o moich wątpliwościach. Nie podaje się różnych innych faktów niewygodnych dla tej osoby jakim jest postać tego kuriera czy taż emisariusza. Fakty te sugerują że ów agent sam mógł być podwójnym agentem a jego sukcesy nie były przypadkowe- jak sugeruje film. Wyroki sądowe w sprawach które przegrała ta osoba-  o jakich wspominają krytycy tej postaci- mogą sugerować że nie jest to postać jednowymiarowego polskiego patrioty -jak chce ów film. Tak więc miałem wrażenie obejrzeć kolejnego fejka tego dnia. Kolejną porcję mitologii narodowej- równie fałszywej jak fejkowe pergaminy w muzeum jakie widziałem rano....

Adam Fularz 


--
-------
Merkuriusz Polski
Www.merkuriusz.co.uk

niedziela, 17 marca 2019

Wspomnienie dnia 16. marca 2019 r.

1. 
W mieście do którego przyjechałem, dnia mojego przyjazdu opublikowano wywiad. Oto w gazecie czytam wywiad z jakimś Waglewskim który tłumaczy współczesne metody psychomanipulacji mas. Uważa on że poddajemy się niezbyt subtelnym działaniom socjotechnicznym które lepią z naszych mózgów dość nieatrakcyjną rzeźbę ukształtowaną wedle oczekiwań manipulatorów, wśród których dominują politycy fantastycznie współpracując z mediami...(według Magazyn 7dni z 16 marca 2019)

Moja myśl jest taka że owa rzeźba nie tylko nie będzie atrakcyjna ale w dodatku ma ona szansę stać się postrachem Europy. W Polsce buduje się gargamelowatą architekturę więc stać nas też na nieładne ideologie. Sądzę że także Polskę stać na jakiegoś XXI-wiecznego Alfredo Stroessnera i jego "nazizm biednych ludzi". 

2.
Rano wstałem, spakowałem się i poszedłem na dworzec, po drodze odwiedzając trening akrobatyki. Po drodze stwierdziłem że coś podjem po treningu. Zamówiłem taką furę żarcia że poszli szukać aż jakiejś dużej tacki na tą szamę dla mnie. 

3. 
Poszedłem od razu na wystawę Mariny Abramović- "Do czysta". W tytule wystawy chyba chodziło o szorowanie kości do czysta- jej performens na biennale w Wenecji. W swoim dziele o tytule "Bałkański Barok" pokazuje paradoks Słowian, którzy potafią być raz bardzo okrutni, a zaraz potem mogą być bardzo ale to bardzo delikatni. Potrafią stworzyć wilkoszczura (wolę nie opisywać tej techniki szczurołapów) i pokazać swoje niezwykle wysublimowane okrucieństwo, by za chwilę z gracją i wdziękiem zatańczyć czardasza. 

4. 
Park Trampolin to jest ta nowa rzeczywistość do której trzeba iść kilometrami pieszo od torów tramwaju. Idziemy i idziemy już ze 30 minut ale nie ma chodników. Są za to wydeptane ścieżki dla "roboli", dla gorszego sortu Polaków. Pamiętam że niedawno robiono jakieś badania ludzkich decyzji i Polacy osoby chodzące pieszo uważali za rodzaj plebsu, podludzi i dawali im najniższe prawa. W parku trochę skaczę ale po godzinie mam dość. Kumpel mi kupił lemoniadę arbuzową- pijąc ją zastanawiałem się czy ta lemoniada jest fejkowa i zrobiono ją nie z arbuza ale z jakiegoś proszku? Skąd mam wiedzieć czy sprzedawca nas nie oszukał? Miał dwa słoje- zamiast wyciskać limonki mógł coś wsypać. Wyciskanie limonek na sok to kupa pracy- dziś rano na butelkę lemoniady-dość gęstej-zszedł mi kwadrans wyciskania. Może sprzedawca poszedł na skróty? Skacząc-rozmyślałem jak wiele rzeczy może dziś być fałszywe...

Potem musimy złapać kogoś kto nas podwiezie do torowiska tramwajów byśmy mogli trafić na koncert jazzowy. Plączemy się w sieci tramwajowej ale w końcu trafiamy. Po drodze kupuję butelkę wody i wypijam ją natychmiast. 750 ml wody kosztowało 6 złotych i przywieziono ją z Włoch. W Polsce nawet woda w szklanej butelce jest już zagraniczna. Po wypiciu szukam bezowocnie kosza na odpadki szklane. Nigdzie go nie ma a szukam długo- w mojej opinii to znak że jestem blisko granicy Rosji. 

5. 
Po koncercie opowiadam gdzie byłem. Pokazują mi zdjęcia z protestu chrześcijan przed galerią sztuki w dniu wernisażu wystawy M. Abramović. Wejście na wernisaż otwierający wystawę kosztowało 500 złotych bo w ogóle wystawa była droga i miała się jakoś zwrócić. Z uwagi na cenę wejściówki podniosły się głosy że to jest "satanizm dla elit" a jeden z polityków lokalnych zrobił akcję w postaci medialnego wydarzenia w którym domagał się "satanizmu dla mas". 

6.
Wpadliśmy na imprezę w celu wsparcia psów i kotów z lokalnego bidula dla zwierząt. Lokalni raperzy nadawali tak: 
/mamy to -sygnal z osiedla
/nie ma tego w prasie
/nie ma tego w mediach

Teraz już jest w mediach. Dziękować dla zioma o ksywie 'max thc' za mega wajb jaki zapodał dla psów i kotów. Było mega. Z żalem- po wielkim i długim dniu polazłem do wyrka czyli na dwie kalimaty śpiąc u kumpla na podłodze...

Adam Fularz


--
-------
Merkuriusz Polski
Www.merkuriusz.co.uk